Przejdź do głównej zawartości

Super Sport Ken 1983

Bohaterem dzisiejszego posta będzie Super Sport Ken 1983. Trafił do mnie w pakiecie z lalkami, które opisałam w trzech ostatnich notkach. Ustalanie tożsamości Kenów nie należy do moich ulubionych zajęć, ponieważ uważam, że oni wszyscy wyglądają tak samo. Na szczęście liczba Kenów jest znacznie mniejsza niż  lalek-kobiet, które produkowane były niemalże lawinowo, nawet w latach 80-tych. Jednak mimo ograniczonej ilości Kenów po wpisaniu frazy "Ken 80's" nie ujrzałam nigdzie mojego egzemplarza:



Choć dokładnie przejrzałam grafikę Google, nie znalazłam Kena w błękitnym, moherowym swetrze, brązowych spodniach i fioletowej koszulce. Wtedy zrozumiałam, że mój lalek ma na sobie przypadkową garderobę. Postanowiłam przejrzeć resztę ogłoszeń sprzedawcy, od którego go kupiłam. Znalazłam tam między innymi Super Danse Barbie "podszywającą się" pod Party Time (miała na sobie jej strój i oryginalne pudło), której towarzyszył na zdjęciu jakiś Ken w sportowym stroju. Wpadło mi do głowy, by sprawdzić, czy jest to również Super Danse Ken, czy może jeszcze ktoś inny. Wówczas po wpisaniu hasła "Super Danse Ken" moim oczom ukazał się nie kto inny, a mój lalek! Okazało się, że fioletowa koszulka, którą miał na sobie była oryginalna, ale niestety resztę stroju nosił drugi Ken, którego nie kupiłam...
Gdybym zdecydowała się nabyć lalki z  drugiego ogłoszenia, skompletowałabym nie tylko Party Time Barbie ale i Super Danse* Kena...

*Prawidłowa nazwa tego modelu to "Super Sport" Ken. Choć należą oni z Super Danse do jednej serii, Ken dostał inną nazwę.


Do dziś nie udało mi się ustalić tożsamości niebieskiego sweterka, ale przynajmniej wiem, że pierwotnie dedykowany był Kenowi, gdyż na piersi ma wyszytą literę "K". Spodnie nie posiadają metki, a że nie wyróżniają się niczym szczególnym, to zapewne pozostaną już anonimowe. Z oryginalnego outfitu Super Sport Kena pozostały mi jeszcze skarpetki z lampasami. Niestety fabryczne białe tenisówki również miał na sobie Ken z drugiego ogłoszenia, natomiast mój przybył w czerwonym obuwiu, które przebrałam na coś bardziej neutralnego. A oto jak Ken prezentował się w oryginale wraz z resztą ekipy:

To właśnie te ultra krótkie szorty z fioletowymi lamówkami przepadły wraz z drugim zestawem lalek... Przyznam, że w połączeniu z koszulką prezentują się o wiele lepiej niż sztywne "gacie" w kolorze zgniłej zieleni, jakie mój biedak przywiózł ze sobą. 



Ale dość o stroju! Czas na podsumowanie. 

Super Sport Ken jest dopiero drugim męskim lalkiem w moim zbiorze i on również trafił do mnie niejako przypadkiem, bo jako "gratis" do reszty lalek z pakietu. Sam w sobie nie był moim celem i gdyby był wystawiony na sprzedaż pojedynczo, to na pewno bym go nie kupiła. Wtedy...
Gdy Ken dotarł do mnie ze Skipper, Party Time i Pink & Pretty Barbie i wyjęłam ich wszystkich z kartonu, to właśnie on przykuł moją uwagę najbardziej! Choć trudno mi wybrać, którą postać lubię najbardziej, bo wszystkie cztery podobają mi się po równo, to chyba Ken obudził we mnie najcieplejsze uczucia. Co sprawiło, że ów blondyn nie został przyćmiony urokiem Barbie ani nowej dla mnie Skipper, a wręcz przeciwnie?
Zdecydowanie jego twarz! Z pośród dotychczasowych twarzy Kena, to właśnie owe rysy, przypominające 40-letniego amanta, uwielbiam najbardziej! To takiego Kena pamiętam z dzieciństwa, bo choć na rynku było obecne już nowsze wcielenie chłopaka Barbie, to wszystkie kuzynki i koleżanki bawiły się właśnie takim, odziedziczonym po starszej siostrze Kenem o twarzy starszej generacji! W czasach, gdy Barbie kupowało się "od święta" i była to jeszcze luksusowa zabawka, zakupy Kena przypadały jeszcze rzadziej, gdyż zwykle przegrywał on ze swoją dziewczyną ów pojedynek zwany "priorytetami w dziecięcych marzeniach". Dla mnie również ten członek barbiowej społeczności był zawsze na drugim planie, choć nie ukrywam rolę odgrywał znaczącą! To on, jako najczęściej jedyny przedstawiciel płci męskiej, był w centrum "gniazda żmij", które krążyły w okół niego, chcąc go pożreć. :) Pamiętam te fabuły niczym z "Mody na Sukces", których głównym elementem napędowym była zazdrość o Kena (okazyjnie zwanym "Ridge") oraz kłótnie i intrygi napalonych na niego lalek. Pikanterii tej całej sytuacji dodaje fakt, że miałyśmy z siostrą jednego Kena na spółę! Był to osobnik, co prawda keno-podobny, lecz posiadał on gumowe, solidne ciało o zginanych nogach i odchylanych na boki rękach. Bardzo przystojny był to facet, a imię nosił Bob. O skali rywalizacji między naszymi lalkami, możecie się zatem tylko domyślać... :) 

Wspomniany wyżej Bob bardzo przypominał mattelowskiego Kena z lat 1977-1991, przypuszczam zatem, że był to klon, któregoś z przedstawicieli wyżej wymienionej ery, w której rządził  'Super Star Mold' 1977. Jest to czwarta z kolei twarz Kena, która przylgnęła do niego na około 13 lat (z kilkoma wyjątkami), by w 1991 roku przejąć twarz od Alana (narzeczonego Midge, którego nowe wydanie weszło na rynek rok wcześniej). 

A oto Super Sport Ken 1983 (headmoldem Super Star 1977):




Zwróćcie uwagę na charakterystyczne "wyszczerbane" brwi, które Mattel ofiarował również Kenowi - Sunsational Malibu, czyniąc tych dwóch praktycznie nie do rozróżnienia. Panowie bowiem oboje mają blond włosy, niebieskie oczy oraz ręce proste w łokciach z dłońmi PTR. Gdyby nie fioletowa koszulka oraz obecność Super Danse Barbie na równoległej aukcji tego sprzedawcy, nigdy nie miałabym pewności, którego Kena posiadam. 
Tego rodzaju powtarzalność w obrębie malunku twarzy bardzo często występuje między modelami podstawowymi, które wydawane był w wąskich pudełkach za niższą kwotę. Z takim zjawiskiem spotkałam się już kilkakrotnie i dla mnie jako kolekcjonerki, jest to prawdziwe identyfikacyjne przekleństwo! 
W swoim zbiorze posiadam do dziś niezidentyfikowaną na 100% Barbie z wczesnych lat 80-tych, która posiada malunek twarzy typowy dla kilku różnych wypustów. 
Podejrzewam, że w istocie mamy do czynienia z jednym produktem, który został po prostu wypuszczony na rynek pod różnymi nazwami i w różnych strojach. 


Nie będę focić Kena nago, tak jak zwykle to czynię, by ukazać anatomiczne szczegóły ciałka, ponieważ jakoś mi niezręcznie, wszak to mężczyzna. :) Zapewniam jednak, że ma on wszystko na swoim miejscu, począwszy od "sześciopaka" na brzuchu, na sygnaturze nad tyłkiem skończywszy (Mattel INC 1968 Hong Kong). Na tym zakończę wywód o drugim Kenie w mojej kolekcji. Dziękuję za uwagę i pozdrawiam!

N.

Komentarze

  1. Przystojny! Chętnie zaprosiłabym do domu w celu szczegółowych badań...

    OdpowiedzUsuń
  2. Ci starsi lalkowi panowie mają w sobie sporo uroku. Ja nie mam u siebie ani jednego, ponieważ obawiam się, że kiedy kupię takiego faceta, zacznę kupować i starsze Barbie, a tego moja witryna nie zniesie (objętościowo) :-) Pozdrawiam! :-)

    OdpowiedzUsuń
  3. O mamusiu! Jego oryginalny strój był przecudny (choć strasznie śmiechowy). Mam nadzieję, że kiedyś do Ciebie trafi. Bardzo przyjemnie czytać wpis o chłopaku, a nie o zwyczajowej lalce-dziewuszce. Strasznie lubię "rodzynków" - u mnie to oni grają pierwsze skrzypce :)

    OdpowiedzUsuń
  4. zawsze ten Ken kojarzył mi się bardziej
    z Ojcem czy Wujem niźli z chłopakiem
    Barbie - zresztą dlatego nigdy Go do siebie
    nie zapraszałam - teraz już bym była bardziej
    tolerancyjna (i nie dlatego, żem sama 40+)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też uważam, że wygląda dość poważnie, jak na swoje lata :-)
      Choć poczucia humoru nie można mu odebrać :-)

      Usuń
  5. Bardzo fajny ten Ken. Z tej serii mam jedynie Barbie ale blondasa podobnego mam napewno ;)

    Moc pozdrowien :)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Spiel Mit Barbie 1978

W dzisiejszej notce pokażę Wam kolejną Vintage, która zasiliła moją kolekcję jakieś dziewięć miesięcy temu. Kupiłam ją za 6 euro na lokalnej stronie z ogłoszeniami. Niestety, jak to często bywa z tutejszymi sprzedawcami były komplikacje komunikacyjne. Właściciel lalki nie odpowiedział bowiem na mojego pierwszego maila w języku angielskim. Dałam sobie więc spokój myśląc, że może ogłoszenie po prostu jest juz nieaktualne. Często przecież bywa, że gdy na sprzedaż pojawi się lalka Vintage, kilka godzin później jest już sprzedana. Jakież było moje zdziwienie, gdy kilka tygodni później, będąc akurat w Polsce na urlopie, ujrzałam to samo ogłoszenie ale z obniżką ceny z 10 euro na 6! Nie zastanawiałam się sekundy i powstał nowy mail do sprzedawcy - tym razem po flamandzku. Niestety pełen błędów, gdyż ten język nie jest moją mocną stroną...
Ku mojej radości osoba ta odpisała i zgodziła się wysłać Barbie w dogodnym dla mnie terminie.
I tak oto stałam się właścicielką Barbie z moldem Stacey. Ten od…

Metamorfoza zwykłej Basi

Czyli Wielka Paka cz.1.
Pomyślałam ostatnio, że fajnie by było pisać bloga bardziej na bieżąco. Tworzenie notek na świeżo, od razu po przybyciu nowej kandydatki byłoby fajnym udokumentowaniem odczuwanej wtedy radości, a także zapisem pierwszego wrażenia. Nie chce jednak odchodzić od mojej świętej zasady kolejności lalek wedle daty przybycia, więc postanowiłam przez jakiś czas nie kupować nowych modeli*, a skupić się w pełni na omawianiu tego, co już posiadam. ;) Wtedy tylko dam sobie szansę, by "dogonić" ze wpisami wciąż przybywające lalki... (przez zatrzymanie ich przybywania...).
* zasada ta nie dotyczy Fashionistek, bo o nich i tak robię notki zbiorowe i publikuje w dowolnym momencie. Zatem nie skazuje się na całkowitą posuchę w kupowaniu Barbie! 
Zatem do dzieła... Następnym po Baywatch Teresa zakupem była największa, jaką dotychczas kupiłam, paczka z trupkami, w której skład wchodziło około 20 lalek. Część z nich oddałam kuzynce, ponieważ nie znajdowały się one w kręgu moic…

Enchanted Evening Vintage Barbie Reproduction 1995

Z dziś prezentowaną lalką wiążę się dość irytująca historia, która wynikła oczywiście z nieuczciwości sprzedawcy na Allegro oraz mojej naiwności... Barbie ta od dawna znajdowała się w kręgu moich zainteresowań, więc kiedy udało mi się zdać w końcu egzamin na prawo jazdy, postanowiłam zprezentować sobie właśnie ją. Niestety incydent, który miał miejsce po zakupie, skutecznie popsuł mi radość z lalki i dziś nie kojarzy mi sie ona z radością i świętowaniem, a z oszustwem sprzedawcy i moją bezradnością... Ale zacznijmy od początku. Przeglądając Allegro, szczęśliwa po udanym egzaminie, natknęłam się na dwie interesujące aukcje: Solo in the Spotlight Vintage Barbie Reproduction 1995 w stanie używanym, bez pudełka za mniej niż 90 zł oraz Enchanted Evening Vintage Barbie Reproduction 1995 za tą samą cenę ale w pudełku. Dodam, że oba ogłoszenia pochodziły od różnych sprzedawców. Chwilę zajęło mi podjęcie decyzji, którą lalkę wybrać ale nigdy nie zgadniecie, co przeważyło na korzyść dziś omawiane…