Przejdź do głównej zawartości

Funtime Skipper 1974

Na wstępie chciałabym Wam serdecznie podziękować za życzenia z okazji drugiej rocznicy blogowania. To było niezwykle miłe czytać Wasze komentarze, zwłaszcza w czasie stresu i oczekiwań na wyniki badań. Wspaniale jest dostać wsparcie od osób, których nie zna się osobiście. :)
Zanim przejdę do prezentacji kolejnej lalki z mojej kolekcji, chcę przekazać Wam też dobre wieści odnośnie owych wyników, ponieważ jestem pewna, że wielu z Was jest ciekawych, co i jak. Otóż wyniki dostałam wczoraj rano i diagnoza, jaką tam zobaczyłam, była tak trywialna, że początkowo ją wypierałam, sądząc, że to na pewno pomyłka! Niestety mam skłonność do przyswajania najczarniejszych scenariuszy, a w te pozytywne zawsze delikatnie mówiąc, wątpię. Jest to moja największa wada, która niezmiernie irytuje moich najbliższych... Najśmieszniejsze jest to, że jeśli chodzi o życie osób trzecich to jestem znacznie większą optymistką. Potrafię dopingować innych, całym sercem wierząc, że się uda. Często nawet jestem motywatorem, który namawia przyjaciół do podjęcia jakiejś inicjatywy. Dlaczego więc, gdy chodzi o mnie, zakładam zawsze najgorsze? Czyżbym gdzieś w sobie miała zakorzenione przekonanie, że szczęście mi nie przysługuje? 

Pytanie to, niestety na razie musi zostać bez odpowiedzi... Tym czasem na chwilę uwagi czeka pewna, wyjątkowa winylowa istotka, jakiej moi stali Czytelnicy, na pewno by się się tu nie spodziewali. Mowa o Skipper, czyli młodszej siostrze Barbie! 
Długo deklarowałam brak zainteresowania tą postacią, co podobnie, jak w przypadku Kena zmieniło się, gdy laleczka trafiła pod mój dach. Ale od początku....
Końcem listopada 2016 trafiłam na ogłoszenie, które bardzo mnie zaintrygowało. Przedmiotem sprzedaży był zestaw czterech lalek w cenie 20 euro. Kwota ta wydała mi się niska zważywszy na fakt, że każdy z modeli według mojej oceny miał taką właśnie wartość kolekcjonerską ale w pojedynkę! Nie ukrywam, że lubię takie "interesy" i kupowanie czegoś wartościowego za przysłowiowe grosze jest jednym ze składników tego hobby. Wracając jednak do meritum...
Członkiem omawianej grupki lalek była Skipper, ale nie byle jaka, tylko - vintage. Choć w tamtym momencie moja wiedza o siostrze Barbie była elementarna, rozróżniałam moldy i potrafiłam mniej-więcej zlokalizować je w odpowiedniej dekadzie. Omawianą Skipper oceniłam "na oko" na lata 70-te i jak się później okazało, nie myliłam się. 
W tym punkcie muszę przyznać, że Skipper, chociaż vintage, stanowiła dla mnie tylko "gratis", którego status, jako potencjalnej członkini kolekcji, nie był pewny. Moim punktem docelowym były dwie Barbie, które towarzyszyły Skipper na zdjęciu. Jednak, gdy towarzystwo przybyło do mojego domu i ujrzałam małolatę na żywo - przepadłam. 

A oto komentarz mojego męża, przyzwyczajonego do obecności biuściastych lalek w domu: "A ta co taka niedorozwinięta?". Tak, wiem. Skala wrażliwości godna jaskiniowca... Na co, ja biorąc MOJĄ Skipper w obronę, zaczęłam tłumaczyć ignorantowi, że oto przed nim stoi młodsza siostra Barbie i to niezwykle cenna, z uwagi na swój headmold. Tak oto, pokrótce przedstawia się historia o tym, jak Skipper zdobyła moje serce, czyniąc sobie ze mnie zastępczą "mamę".

Ale pójdźmy dalej... - gdy pierwsze zachwyty opadły, zaczęłam się zastanawiać, nad tożsamością mojej Skipki. Początkowo myślałam, że jest to Party Time Skipper z 1976 roku, jednak ta opcja odpadła, gdy dowiedziałam się, że lalka ta posiada niezginalne nogi, w przeciwieństwie do posiadanego przeze mnie egzemplarza. Następnie dowiedziałam się o istnieniu innego modelu, bardzo podobnego do Party Time: Funtime Skipper 1974. 


Laleczka ta w oryginale ubrana była w dwuczęściowy, żółty strój kąpielowy, co wskazuje, że należała do serii plażowej. W istocie należący do wypustu Ken, Barbie i Skooter ubrani są również w kostiumy plażowe. Cała czwórka posiada headmoldy "starej generacji": Barbie (TnT face), Ken (Good-looking Ken 1969) oraz Skooter (ta sama twarz co Skipper).

Moja Skipper przybyła do mnie w stanie perfekcyjnym ale w zastępczym stroju: niebieskim body, które bardzo dobrze spełnia rolę kostiumu plażowego (o ile pierwotnie nim nie było). Niestety ubranko nie ma metki, więc mogę tylko mniemać o jego firmowym pochodzeniu (mnie wygląda na Mattel, ale, jak to mówią: każdy widzi, co chce. )

Sygnatura mieści się na prawym pośladku: 1967 Mattel. Inc. U.S. Pat'd. U.S. Pats. Pend. Made in Korea - wybaczcie jeśli coś jest nie tak, ale literki były tak drobne, że ledwo je odczytałam.


Charakterystyczną cechą Funtime Skipper jest jej obrotowa talia i zginane nogi, które to odróżniają ją od Party Time Skipper, która posiada niemalże identyczny facepaint. Wnikliwi obserwatorzy zauważą jednak, że Funtime Skipper posiada dziwne ubytki w dolnej lini oka, które znajdują się na wysokości tęczówek. Zabieg ten miał zapewne dać efekt "śmiejącego oka", w końcu mamy tu do czynienia ze słowem "fun" w nazwie serii.

Bardzo podoba mi się odcień ust Skipper - delikatny pomarańcz. W tym samym kolorze są rumieńce na polikach. 


Na koniec kilka zdjęć w plażowej mini-scenografii:










Choć nie planowałam powiększenia kolekcji o tą lalkę, to koniec końców bardzo się cieszę, że do mnie trafiła. Teraz jestem pewna, że przygarnę ich więcej, najlepiej z różnymi twarzyczkami. 


Na tym kończę dzisiejszą notkę. W następnej pokażę kolejną lalkę, która przybyła do mnie ze Skipper. 
Do zobaczenia!

  


Komentarze

  1. Ja mam też tylko jedną. Dla mnie za mała skala lal mimo ich cudnych pyszczków.

    Chyba się dobrze bawiłaś przy scenografii plażowej? Świetna jest, bombowa !!!

    I fajnie, że u Ciebie już wszystko lepiej ze zdrowiem i samopoczuciem na duszy 😘

    OdpowiedzUsuń
  2. Cieszy mnie,że wyniki badań okazały się dobre.
    Fajną ma buziunię ta laleczka,a w scenerii plażowej wygląda świetnie.Zdjęcia rewelacyjne!

    OdpowiedzUsuń
  3. Bawiłam się świetnie :) chętnie robiłabym częściej takie scenografie ale nie mam za bardzo z czego. Tym razem wykorzystałam piasek mojego syna ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Piękne cudeńko trafiło do Ciebie :D
    a nie mówiłam, że będzie dobrze i niejedną jeszcze ślicznotkę nam pokażesz :D
    Pozdrawiam serdecznie :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Teraz mi trochę wstyd. :) poniekąd lekarz wprowadził mnie w błąd, dając na samym początku niepokojącą diagnozę. :/

      Usuń
  5. Super, że z wynikami wszystko ok! Choć nie przepadam za małolatami, to przyznaję z pokorą, że buzia tej nastolatki mnie zauroczyła zaś komentarz Twojego Męża ogromnie rozśmieszył :)))

    OdpowiedzUsuń
  6. Bardzo się cieszę, że wszystko dobrze i doskonale Cię rozumiem, bo mam podobny charakter, też innych potrafia dopingować, a gdy coś dotyczy mnie widzę wszystko w czarnych barwach, czym doprowadzamy bliskich do szału ;) Skipper w Twoim obiektywie wygląda bardzo korzystnie, zdjecia aż zachęcej do poznania lalki bliżej, a pierwsza fotka z sesji plażowej przywodzi mi na myśl obrazki z katalogu Living Barbie! Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  7. najważniejsze, że jest OK!
    od razu i lalki bardziej cieszą!

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Spiel Mit Barbie 1978

W dzisiejszej notce pokażę Wam kolejną Vintage, która zasiliła moją kolekcję jakieś dziewięć miesięcy temu. Kupiłam ją za 6 euro na lokalnej stronie z ogłoszeniami. Niestety, jak to często bywa z tutejszymi sprzedawcami były komplikacje komunikacyjne. Właściciel lalki nie odpowiedział bowiem na mojego pierwszego maila w języku angielskim. Dałam sobie więc spokój myśląc, że może ogłoszenie po prostu jest juz nieaktualne. Często przecież bywa, że gdy na sprzedaż pojawi się lalka Vintage, kilka godzin później jest już sprzedana. Jakież było moje zdziwienie, gdy kilka tygodni później, będąc akurat w Polsce na urlopie, ujrzałam to samo ogłoszenie ale z obniżką ceny z 10 euro na 6! Nie zastanawiałam się sekundy i powstał nowy mail do sprzedawcy - tym razem po flamandzku. Niestety pełen błędów, gdyż ten język nie jest moją mocną stroną...
Ku mojej radości osoba ta odpisała i zgodziła się wysłać Barbie w dogodnym dla mnie terminie.
I tak oto stałam się właścicielką Barbie z moldem Stacey. Ten od…

Nadia, de verzamelaar uit België en haar prachtige collectie

Witam po długiej przerwie!
Pewnie pomyślicie, że znudziło mi się blogowanie ale nic bardziej mylnego! W ostatnim wpisie wspominałam, że wyjeżdżam na urlop do Polski i tak się złożyło, że zamiast wrócić po zamierzonych dwóch tygodniach musiałam zostać na dłużej. Zatrzymały mnie tu sprawy od dawna wymagające domknięcia, jak na przykład egzamin na prawo jazdy, którego zdawanie po kilku porażkach porzuciłam dwa lata temu... Moje lalki oczywiście zostały w domu... także, te których kolej przypada do pojawienia się na blogu. Gdybym wiedziała, że wyjeżdżam na tak długo zabrałabym ze sobą kilka pań. I chociaż mam kilka nowych egzemplarzy, które kupiłam lub dostałam tu na miejscu, to jednak nie mogę się przemóc, by złamać moją świętą zasadę kolejności! Ten blog jest dla mnie jak archiwum, w którym po latach będę mogła odnaleźć chronologiczny opis mojej kolekcji.
By przerwać tą śmiertelną ciszę na blogu, przygotowałam więc dla Was coś specjalnego, coś, co od dawna chciałam tu pokazać, jednak potr…

Metamorfoza zwykłej Basi

Czyli Wielka Paka cz.1.
Pomyślałam ostatnio, że fajnie by było pisać bloga bardziej na bieżąco. Tworzenie notek na świeżo, od razu po przybyciu nowej kandydatki byłoby fajnym udokumentowaniem odczuwanej wtedy radości, a także zapisem pierwszego wrażenia. Nie chce jednak odchodzić od mojej świętej zasady kolejności lalek wedle daty przybycia, więc postanowiłam przez jakiś czas nie kupować nowych modeli*, a skupić się w pełni na omawianiu tego, co już posiadam. ;) Wtedy tylko dam sobie szansę, by "dogonić" ze wpisami wciąż przybywające lalki... (przez zatrzymanie ich przybywania...).
* zasada ta nie dotyczy Fashionistek, bo o nich i tak robię notki zbiorowe i publikuje w dowolnym momencie. Zatem nie skazuje się na całkowitą posuchę w kupowaniu Barbie! 
Zatem do dzieła... Następnym po Baywatch Teresa zakupem była największa, jaką dotychczas kupiłam, paczka z trupkami, w której skład wchodziło około 20 lalek. Część z nich oddałam kuzynce, ponieważ nie znajdowały się one w kręgu moic…