sobota, 11 marca 2017

Happy Family Midge 2002 czyli Wielka Paka cz. 3

Witajcie w kolejnej notce!

Dziś przedstawię Wam coś wyjątkowego, bo najsłynniejsze wydanie Midge! Mowa oczywiście o "pregnant Midge", czyli jedynej lalce w ciąży, jaką Mattel wydał kiedykolwiek. Pominę jednak wstęp na temat samej serii "Happy Family", ponieważ pisałam o niej w kontekście historii Midge w poniższym wpisie:

Dziś skupię się bardziej na wyglądzie lalki oraz akcesoriów, tak aby wpis cieszył oczy, ale nie nudził jak zwykle (?).  ;-)
Choć Midge przybyła do mnie jako trupek, jej stan jest idealny, niemalże, jak by wczoraj opuściła swoje pudełko. Jedynie włosy wymagały kilku zabiegów, w tym użycia wrzątku. Przy Midge zachowały się absolutnie wszystkie akcesoria, nawet te najdrobniejsze, o czym przekonacie się za moment. Ów fakt trochę mnie dziwi, zważywszy, że jej pozostałe towarzyszki z Wielkiej Paki były bardziej zużyte, choćby Hip 2 Be Square Barbie Brunette... Czyżby ich mała właścicielka wolała Barbie o bardziej szalonych życiorysach niż mamusię-Midge? 
Poniżej lalka w oryginalnym pudle:

zdjęcie z internetu

A tu mój egzemplarz:



Zdjęcie lalki w stanie NRFB bardzo przydało mi się w momencie, gdy chciałam się zorientować, co właściwie posiadam, a czego brak. Ze zdziwieniem odkryłam, że nie brakuje niczego...


Drobiazgi wykonane są z zachwycającą, jak na playline, precyzją.
Niektóre z nich są nawet funkconalne, np. butelka z otworem na dłoń Midge, grzechotka dla maluszka, czy zabawki, które można wpiąć w szczebelki łóżeczka. 




Jest i miniaturowa garderoba dla dzidziusia - pieluszka i bluzeczka (z malutkim nadrukiem-misiem!) zapinane na rzep:


Przejdźmy jednak do najbardziej nurtującej kwestii, a mianowicie Midge i jej ciążowego brzuszka:

Tak nasza mamusia prezentowała się tuż przed rozwiązaniem. :) Oczywiście jedyną częścią ciała, jaka uległa powiększeniu jest jej brzuszek! Poza tym Midge cieszy się szczuplutkimi nóżkami, ramionami oraz niespuchniętą buzią! Ale tak to już w cukierkowym świecie Barbie bywa... 


Wracanie do formy po ciąży? W świecie Mattela trwa sekundę! Wystarczy odpiąć brzuszek...


Powyższa fotografia w pełni demaskuje całą fizjologię ciąży Midge: brzuszek trzyma się na magnesach, jedna para widoczna jest na zdjęciu, druga kryje się w zakamarkach brzuszka lalki.

Magnesy wciąż przyciągają się mocno, mniej-więcej z tej odległości daje się wyczuć ich delikatną wzajemną reakcję:


Aby zabawa " bycie w ciąży" była jeszcze bardziej realistyczna, plastikowy brzuszek wyprofilowano tak, by mały bobas mógł się do niego zmieścić. Wówczas Midge na prawdę nosi swojego dzidziusia pod sercem. Co ciekawe możliwe to jest tylko, gdy skierujemy dziecko główką w dół, umieszczając go tym samym w zdrowym, fizjologicznym położeniu. 


Zwróćcie uwagę na podkurczone nóżki i rączki zaciśnięte w piąstki - jak u prawdziwego noworodka. 
A tu już po narodzinach...


Bobas Midge to dziewczynka, której nadała ona imię Nikki. Spójrzcie na te niebieskie oczka, zupełnie jak u Midge:


Aby dopełnić ciepłego wizerunku Midge, ubrano ją w delikatną sukienkę w kolorze wrzosowym, która przypomina swym wyglądem koszulę nocną:


Ubranko posiada metkę z logiem serii "Happy Family", a nie jak zwykle to bywa "Barbie Genuine"


A teraz buty Midge:


Fioletowe koturny o oryginalnym fasonie.

Teraz zobaczmy, jak radzi sobie świeżo upieczona mama (po raz drugi, ponieważ jak wynika z fikcyjnego życiorysu Midge posiada jeszcze jedno, starsze dziecko!): 


Czas na kąpiel!
Wielofunkcyjne łóżeczko może służyć za stolik do kąpieli. Wystarczy odwrócić je biegunami do góry i przesunąć w górę. 


Wanienka jest wyprofilowana, tak by można było bezpiecznie wykąpać w niej noworodka. Jednak troskliwa mama Midge i tak podpiera główkę dzidziusia ręką.

Po kąpieli czas na zakładanie pieluszki i posypywanie pupy talkiem:


Na stoliku Midge położyła biały, pikowany przewijak, a na nim rozścieliła kocyk i rożek, do owinięcia dziecka.
Odsunięte szuflady łóżeczka służą jako półeczki na najbardziej niezbędne rzeczy.







Po kąpaniu i ubieraniu, czas karmienia:








Nikki słodko usnęła, a Midge zastanawia się, co zrobić z wolnym czasem...


Już wie! Wyskoczy na szybki koktajl z przyjaciółmi, a o opiekę nad dzidzią poprosi...

-Barbie, odbierz....

- Cześć Midge! ... Jasne, że wpadnę! Akurat jestem w pobliżu.

Zawsze pomocna Barbie od razu przybyła do swojej najlepszej przyjaciółki, by zająć się maleństwem. Choć sama nie ma swoich dzieci, wychowała kilka młodszych sióstr i doskonale wie, jak opiekować się bobasem.

Przyjaciółki serdecznie się witają..

- Nie martw się Midge! O wszystko zadbam! 

Barbie zdejmuje swoją modną kurteczkę (Fashion Avenue)...


I od razu zabiera się za pracę opiekunki..


Midge ma wychodne, więc przy okazji udała się do fryzjera... 

Jako, że podczas sesji zauważyłam, że włosy Midge wciąż są matowe i pokarbowane (oryginalna fryzura zawierała drobne warkoczyki przy twarzy), postanowiłam jeszcze raz oblać jej włosy wrzątkiem. W mojej kolekcji znajduje już się kilka lalek nowszego rocznika, czyli z lat 1999-2002, więc wyrobiłam sobie już metody, jak postępować z ich włosami. Z tej okazji postanowiłam podzielić się z Wami moimi spostrzeżeniami, tworząc mini tutorial. 

Zacznijmy od tego, że włosy lalek wydanych po roku 2000 są znacznie cieńsze niż u Barbie z lat 90-tych. Choć wciąż mamy do czynienia z kanekalonem, to nie jest konieczne użycie wody o temperaturze wrzenia. Włoski są tak cienkie, że już 90 stopni wystarczy, by osiągnąć zamierzony efekt. 

1. Gotowe do wrzątkowania włosy (umyte, rozczesane, odżywione) rozczesujemy dokładnie i dzielimy na pasma. Zaczynamy od pasm przy szyi, resztę spinamy. 
2. Pasmo delikatnie rozczesać bezpośrednio przed wrzątkowaniem. Włosy te mają tendencję do plątania, a nie chcemy utrwalić kołtunów wysoką temperaturą. Wówczas zostaną nam pozaginane włoski. 
3. Lalkę kierujemy głową w dół. To jest najważniejszy punkt mojego tutoriala, ponieważ od zawsze zastanawiałam się, dlaczego po oblaniu wrzątkiem włosy moich lalek są tak powyginane od głowy. Działo się tak dlatego, że włosy kładły się na nierównościach główki i od nich się zaginały pod wpływem wysokiej temperatury. Aby tego uniknąć włos musi wisieć w powietrzu, tylko wtedy będzie idealnie prosty i gładki. 
4. Pasmo oblewamy z dwóch stron, aby wrzątek dotarł wszędzie!
5. Aby włosy opadły, kierujemy niewielki strumień wrzątku bezpośrednio u nasady, ale tylko na pół sekundy. Gdy włos opadnie do głowy, a dzieje się to bardzo szybko, przestajemy polewać, by nie pokrzywić włosów. 
5. Po każdym oblaniu wrzątkiem, polewamy pasmo strumieniem zimnej wody. 



To wszystko na dziś! 
Zostały jeszcze dwie lalki z Wielkiej Paki, czytajcie!
Pozdrawiam serdecznie,
N.




piątek, 10 marca 2017

Stylin' pup Barbie 2002

Dziś przedstawię Wam w kilku zdaniach kolejną Barbie z Wielkiej Paki. Ta również pochodzi z lubianego przeze mnie okresu "wczesnego Generation Girl", dlatego postanowiłam, że i ją sobie zostawię. Mowa o Stylin' Pup Barbie 2002. Rok ten dla mnie jest datą graniczną, zarówno jeśli chodzi o moje dzieciństwo i związana z nim zabawę lalkami, jak i o dzieje moldu GG, który po tym czasie zaczął zmieniać się na niekorzyść.
Tak Barbie prezentowała się w stanie NRFB:

zdjęcie z internetu

W ramach serii wydano również Barbie Afroamerican (mold Asha).
Nazwa linii oznacza mniej-więcej "stylizowanie pieska/szczeniaka" i jak widzimy, jest ona dokładnym odzwierciedleniem tego, co znajduje się w pudełku. Psiak rasy Cocker Spaniel posiada wrootowane włosy  (a raczej sierść!), aby małe dziewczynki mogły bawić się właśnie w stylizowanie. W zestawie mamy również suszarkę do włosów/sierści, szampon, szczotkę, kość - nagrodę  (chyba za zniesienie tych wszystkich pielęgnacyjnych tortur) oraz puchar zdobyty na wystawie rasowych psów! Jest także wanienka z prysznicem, która poza pieskiem,  stanowi główne akcesorium.
Barbie tą pamiętam doskonale z dzieciństwa i możecie mi wierzyć, jej cena wówczas była trzycyfrowa...
Na szczęście nie wzdychałam do niej, bo i tak byłaby poza moim zasięgiem ale za to inne lalki spędzały mi sen z powiek...  Jednak o nich może innym razem.

Egzemplarz, który dziś pokaże, znajdował się w zbiorowej paczce i przyznam się, że jego obecność na niezbyt wyraźnym zdjęciu, w żaden sposób nie wpłynęła na decyzję o zakupie. było mi raczej obojętne czy lalka do mnie dotrze, czy może sprzedawca zapomni włożyć ją do paczki (Barbie, nie gniewaj się).
Choć będąc dorosłym kolekcjonerem gust nieco mi się zmienił, gdyż zapałałam miłością do ignorowanych w dzieciństwie postaci innych niż Barbie, to jedno pozostało bez zmian: wciąż pociągają mnie lalki "glamour".
Tak więc Barbie, ubrana w strój, w jakim chodzi się po domu, w zestawie posiadająca wannę i kuwetę dla czworonoga, zamiast np toaletki na kosmetyki i dodatkowego stroju... jakoś... nie powodowała i nie wywołuje u mnie większego zainteresowania.
Jednak, gdy już przyszła paczka (a raczej Wielka Paka) i po oględzinach innych, bardziej upragnionych modeli, wzięłam wreszcie JĄ do ręki, pomyślałam sobie mimowolnie "ale ładna!"




Myślę jednak, że żadne zdjęcie nie oddaje uroku tej lalki. Choć strój ma nieciekawy, to ogólnie robi pozytywne wrażenie a jakość wykonania jest zadziwiająco wysoka jak na jej rok wydania. Barbie ma solidne ciałko, które jest połączeniem nóg i korpusu Belly Button z artykułowanymi rączkami z pożyczonymi od ciała bend to move (pajacyk).


Dzięki zginanym rączkom Barbie może trzymać w ramionach swojego pupila oraz wykonywać wokół niego różne zabiegi pielęgnacyjne.
Niestety poza oryginalnym strojem, nie posiadam żadnych dodatków z zestawu Stylin' Pup.  Przed wczoraj znalazłam jednak ogłoszenie, w którym ktoś chce sprzedać pieska, wanienkę i wiele innych akcesoriów dla mattelowskich piesków i kotów za 8 plus koszty przesyłki. Są tam rzeczy również z innych serii, gdzie Barbie występowała w pudełku z kotem lub psem. Zdjęcia z aukcji :




Wciąż siedzą mi w głowie te rzeczy... chyba osiągnęłam wyższy poziom chciejstwa i lalki przestają  już wystarczać....
Póki co jednak skupię się na Barbie. Jak wspominałam wyżej, lalka jest bardzo ładna: począwszy od drobnej główki i subtelnego  owalny twarzy, przez ciepły odcień cery, na gęstych, dwukolorowych włosach skończywszy. Co prawda makijaż wzbogacony jest głównie o kolor różowy, ale przynajmniej nie jest to jego najgorsze wydanie, a przyjemny dla oka, chłodny, malinowy odcień.


Do gustu przypadła mi również spinka do włosów, co prawda nie jest w skali Barbie, ale na żywo robi i tak interesujące wrażenie.  Poza tym, uwielbiam dodatki z przezroczystego plastiku. ... :)
Oczywiście przebrałam lalkę, bo jej oryginalna stylizacja nie wydobywa z niej całego, urodowego potencjału. Ciuszki wrócą do prawowitej właścicielki dopiero, gdy kupię jej psa z kompletu (jeżeli w ogóle, bo wciąż się waham! 8 euro. plus przesyłka.. auć!)

Na razie Barbie nosi miętowy, transparentny top od Barbie z serii Generation Girl 1999 oraz różowe a la skórzane spodnie od Nichelle Generation Girl 1999. Całość uzupełniają wysokie koturny od Washin' Wear Barbie, która niedawno również gościła na blogu.




Myślę, że to połączenie ubranek świetnie oddaje urok mody lat 2000.
Jeszcze rzut oka na ta gęsta fryzurę (swoją drogą zwróciliście uwagę, jak odbite są od głowy? To nie tapir, a gęsto wszyte rzędy włosów unoszą się jedne na drugich) :


Ciałko Belly Button ma jeden plus:


Śliczny brzuszek, który świetnie komponuje się z biodrówkami i krótkimi bluzeczkami. (Zresztą taki styl modny był w tamtych latach).

Na tym kończę ale kolejny post pojawi się szybciej niż się spodziewacie;)
Wciąż zostało kilka lalek z Wielkiej Paki, a najciekawsze zostawiłam sobie na koniec ;)
Pozdrawiam serdecznie
N.