Przejdź do głównej zawartości

United Colors Of Benetton Christie 1990

Jakiś czas temu udało mi się znaleźć na jednym z portali lalkę, jakiej szukałam od dawna: murzynkę z moldem Christie 1987!
Oczywiście od razu napisałam do sprzedawcy maila, że jestem zainteresowana. Kupiłam również kilka oryginalnych stojaków z napisem "Barbie" z lat 80-90, które były wystawione w tej samej ofercie po 1 euro za sztukę. Zdjęcie z aukcji, jak to często bywa, nie było na tyle wyraźne, by dokładnie zidentyfikować lalkę. Wiedziałam jedynie, że jest to któraś  z "tych" Christie. Panna miała długie czarne włosy zaczesane do góry, a ubrana była w piękną suknię ślubną w stylu lat 90-tych.
Po otwarciu paczki, która dotarła do mnie mniej więcej po tygodniu, nie wiedziałam, którym faktem mam być bardziej zdziwiona: urodą lalki, czy tym, że jest ona kompletnie naga.
O braku rzeczonej sukni ślubnej pomyślałam "ot ludzka pazerność" i nie rozczulałam się nad tym więcej. Najważniejsze było dla mnie posiadanie samej lalki, która wręcz olśniła mnie swoim urokiem.
Zawsze, gdy dany typ lalki trzymam w ręce po raz pierwszy, odczuwam bardzo miłą mieszankę ciekawości i ekscytacji. Niestety "Superstary", które masowo zasiedliły mój zbiór i które obecnie liczone są w dziesiątkach, nie wywołują u mnie już takich uczuć. Inaczej rzecz ma się z Midge, Teresami, Kirami/Marinami, czy Christie, które są o wiele rzadziej spotykane na aukcjach i prawie zawsze sporo droższe.
Dlatego tak bardzo cieszę się z dzisiejszej lalki i chociaż przybyła naga, uważam ją za jedną z perełek w mojej kolekcji.
Jeśli chodzi o tożsamość Christie to dość szybko ustaliłam, że trafiła mi się panna należąca do kultowej w latach 90-tych serii United Colors Of Benetton (1990 rok). To właśnie z tej serii Barbie miała w dzieciństwie moja starsza siostra, której ja, mająca może 4 lata, połamałam nogi, co pamiętam do dziś i oczywiście bardzo tego żałuję. I to nie tylko miłość do lalek przeze mnie przemawia, ale również wyrzuty sumienia wobec siostry, której zniszczyłam jedyną, oryginalna Barbie z Pewexu... Niestety nie dostała nowej, ale dla wielu z nas taka właśnie była rzeczywistość w szarym post-PRL-owskim kraju, gdzie rodziców moich i wielu innych dzieci, nie było stać na zabawkę tak drogą, jak Barbie.
Na koniec tej nieco smutnej anegdotki dodam, że całe zajście nie było wynikiem chęci zniszczenia lalki, a nieszczęśliwym wypadkiem. Do dziś pamiętam ten moment, gdy wbrew zakazowi wzięłam Barbie do ręki  (zdjęłam ją z najwyższej półki na meblach, gdy siostra wyszła z pokoju), po czym rozsiadłam się wygodnie na moim łóżku i zaczęłam się bawić. Po kilku sekundach biedna Barbie była już kaleką..
Chciałam po prostu zgiąć jej nogi, kliknęło raz, drugi, a gdy nie chciało kliknąć trzeci przycisnęłam mocniej i stało się... Pamiętam moje przerażenie i premedytację z jaką podrzuciłam ofiarę na swoje miejsce i czekałam , aż siostra odkryje prawdę.

Myślicie pewnie, że po tym zdarzeniu nigdy już nie odważyłam się ruszyć cudzej rzeczy? 
Nic bardziej mylnego. Kilka lat później zniszczyłam kolejną lalkę, lecz różnica była taka, że ta należała do mojej młodszej siostry, a ja zrobiłam to specjalnie.
 Ofiarą była Teresa Picture Pocket (Mattel 2001), której pomalowałam policzek zieloną szminką. Nie przewidziałam tylko, że kosmetyk weżre się mocno w gumę i że ukochana lalka siostry pozostanie na zawsze oszpecona. Siostra długo nosiła "żałobę" więc nasze zabawy długo nie były już takie same... 

Mam nadzieję, że podobnie jak ja lubicie wspomnienia z dzieciństwa, również od innych osób, ponieważ jak widać, zrobiła mi się na ten temat dość długa dygresja. 

Teraz wreszcie zajmę się Christie. Jak ustaliłam, mamy do czynienia z jedną z lalek z serii United Colors Of Benetton. W skład ekipy wchodzili: Ken, Barbie (Superstar), Kira/Marina (Oriental 1980), Teresa (Steffie) i Christie (Christie 1987). Wszyscy członkowie grupy ubrani byli od stóp do głów w ciuszki zaprojektowane przez słynną odzieżową markę Benetton. 
Jak wspominałam wyżej Christie przybyła naga (choć zakupiłam ją w sukni ślubnej), zatem ubrałam w inny strój z lat 90-tych, który według mnie doskonale jej pasuje. 

Jakkolwiek  nie było by jej do twarzy w zastępczym ubranku, nadal żałuję że nie posiadam oryginalnego. Wrzucam zdjęcie, byśmy jeszcze raz mogli rzucić okiem na tą niezwykle bogatą w szczegóły garderobę:

Zdjęcie z internetu

Najbardziej przypadła mi do gustu ta wspaniała kurtka i golfik. Poniżej moja Christie ubrana w Easy Living Fashions # 6650 z roku 1989. Szpilki dosztukowałam wedle koloru, gumowe bransoletki również.
Muszę przyznać, że uwielbiam ten trzy-kolorowy komplecik i długo szukałam dla niego odpowiedniej modelki. 







Pora przyjrzeć się buzi Christie, która jest nie mniej interesująca niż oryginalny strój. Przyjrzawszy się jej z bliska można rzecz, że gdyby nosiła ona swoje fabryczne wdzianko, jej makijaż doskonale by z nim współgrał. Christie ma bowiem zielony cień na powiekach oraz czerwoną szminkę na ustach. Jej tęczówki są dwukolorowe: brązowe z domieszką zieleni. 


Włosy lalki są saranowe, co sprawia, że lubię ją jeszcze bardziej.  Ciałko ma standardowe, więc tu nie będę się zbędnie rozpisywać. Dodam tylko, że nóżki posiadają wciąż sprawne zawiasy, które zginają się "na dwa". 


Na tym zakończę dzisiejszą notkę!
Następnym razem znowu pokażę coś innego niż Barbie Superstar! Zapraszam :)
Papa

Komentarze

  1. Przepiekna <3 Gratuluje choc jestem troche w szoku ze ktos nawet sukienke sciagnal... ja zrzadzenien losu nabylym ta sama lalke i czekam wlasnie az przyjdzie :) nie cuesze sie zbytnie bo juz mi sie kilka razy zdarzylo ze cos zaginelo ale jesli dotrze szczesliwie to bedzie tez mnostwo radosci :) Moja posiada oryginalne ubranie oprocz tych getrow i butow...no chyba ze ktos tez postanowil lalke rozebrac...Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  2. naprawdę urocze wielkookie dziewczę Ci się trafiło!

    mnie 2-3 razy przydarzyła się odwrotna sytuacja -
    kupowałam nagą, a przybyły w fatałaszku - choć raz
    tonerka reklamowała się w sukience - a dotarła naga ;P

    OdpowiedzUsuń
  3. Piękna dziewczyna! Fantastyczny ma ten komplecik! Miałaś rację, że jej go podarowałaś!
    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  4. Uwielbiam Krysie z tym moldem, tak samo jak Ty. To takie magiczne lalki... Marzenia z dzieciństwa, które niespodziewanie teraz stają się dla nas realne. Kiedyś były czymś nieosiągalnym. Mam dwie panny z taką buzią i czekam, aż dojdzie do skutku transakcja w wyniku której będę miała trzecią - wszystkie oczywiście kupione już w moim dorosłym życiorysie. Moja zachłanność jest jednak nienasycona i nie wiem na ilu pannach się skończy. Wszystko niestety kwestia cena, bo już w tym miesiącu przekroczyłam swój dopuszczalny budżet... jak dobrze, że luty jest krótki :P

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Spiel Mit Barbie 1978

W dzisiejszej notce pokażę Wam kolejną Vintage, która zasiliła moją kolekcję jakieś dziewięć miesięcy temu. Kupiłam ją za 6 euro na lokalnej stronie z ogłoszeniami. Niestety, jak to często bywa z tutejszymi sprzedawcami były komplikacje komunikacyjne. Właściciel lalki nie odpowiedział bowiem na mojego pierwszego maila w języku angielskim. Dałam sobie więc spokój myśląc, że może ogłoszenie po prostu jest juz nieaktualne. Często przecież bywa, że gdy na sprzedaż pojawi się lalka Vintage, kilka godzin później jest już sprzedana. Jakież było moje zdziwienie, gdy kilka tygodni później, będąc akurat w Polsce na urlopie, ujrzałam to samo ogłoszenie ale z obniżką ceny z 10 euro na 6! Nie zastanawiałam się sekundy i powstał nowy mail do sprzedawcy - tym razem po flamandzku. Niestety pełen błędów, gdyż ten język nie jest moją mocną stroną...
Ku mojej radości osoba ta odpisała i zgodziła się wysłać Barbie w dogodnym dla mnie terminie.
I tak oto stałam się właścicielką Barbie z moldem Stacey. Ten od…

Metamorfoza zwykłej Basi

Czyli Wielka Paka cz.1.
Pomyślałam ostatnio, że fajnie by było pisać bloga bardziej na bieżąco. Tworzenie notek na świeżo, od razu po przybyciu nowej kandydatki byłoby fajnym udokumentowaniem odczuwanej wtedy radości, a także zapisem pierwszego wrażenia. Nie chce jednak odchodzić od mojej świętej zasady kolejności lalek wedle daty przybycia, więc postanowiłam przez jakiś czas nie kupować nowych modeli*, a skupić się w pełni na omawianiu tego, co już posiadam. ;) Wtedy tylko dam sobie szansę, by "dogonić" ze wpisami wciąż przybywające lalki... (przez zatrzymanie ich przybywania...).
* zasada ta nie dotyczy Fashionistek, bo o nich i tak robię notki zbiorowe i publikuje w dowolnym momencie. Zatem nie skazuje się na całkowitą posuchę w kupowaniu Barbie! 
Zatem do dzieła... Następnym po Baywatch Teresa zakupem była największa, jaką dotychczas kupiłam, paczka z trupkami, w której skład wchodziło około 20 lalek. Część z nich oddałam kuzynce, ponieważ nie znajdowały się one w kręgu moic…

Enchanted Evening Vintage Barbie Reproduction 1995

Z dziś prezentowaną lalką wiążę się dość irytująca historia, która wynikła oczywiście z nieuczciwości sprzedawcy na Allegro oraz mojej naiwności... Barbie ta od dawna znajdowała się w kręgu moich zainteresowań, więc kiedy udało mi się zdać w końcu egzamin na prawo jazdy, postanowiłam zprezentować sobie właśnie ją. Niestety incydent, który miał miejsce po zakupie, skutecznie popsuł mi radość z lalki i dziś nie kojarzy mi sie ona z radością i świętowaniem, a z oszustwem sprzedawcy i moją bezradnością... Ale zacznijmy od początku. Przeglądając Allegro, szczęśliwa po udanym egzaminie, natknęłam się na dwie interesujące aukcje: Solo in the Spotlight Vintage Barbie Reproduction 1995 w stanie używanym, bez pudełka za mniej niż 90 zł oraz Enchanted Evening Vintage Barbie Reproduction 1995 za tą samą cenę ale w pudełku. Dodam, że oba ogłoszenia pochodziły od różnych sprzedawców. Chwilę zajęło mi podjęcie decyzji, którą lalkę wybrać ale nigdy nie zgadniecie, co przeważyło na korzyść dziś omawiane…