Przejdź do głównej zawartości

Metamorfoza zwykłej Basi

Czyli Wielka Paka cz.1.

Pomyślałam ostatnio, że fajnie by było pisać bloga bardziej na bieżąco. Tworzenie notek na świeżo, od razu po przybyciu nowej kandydatki byłoby fajnym udokumentowaniem odczuwanej wtedy radości, a także zapisem pierwszego wrażenia. Nie chce jednak odchodzić od mojej świętej zasady kolejności lalek wedle daty przybycia, więc postanowiłam przez jakiś czas nie kupować nowych modeli*, a skupić się w pełni na omawianiu tego, co już posiadam. ;) Wtedy tylko dam sobie szansę, by "dogonić" ze wpisami wciąż przybywające lalki... (przez zatrzymanie ich przybywania...).

* zasada ta nie dotyczy Fashionistek, bo o nich i tak robię notki zbiorowe i publikuje w dowolnym momencie. Zatem nie skazuje się na całkowitą posuchę w kupowaniu Barbie! 

Zatem do dzieła...
Następnym po Baywatch Teresa zakupem była największa, jaką dotychczas kupiłam, paczka z trupkami, w której skład wchodziło około 20 lalek. Część z nich oddałam kuzynce, ponieważ nie znajdowały się one w kręgu moich zainteresowań. (Była tam między innymi My Scene w kompletnym sportowym outficie z napisem "Adidas" w perfekcyjnym stanie, było kilka Barbie z lat 2002-2005, była Sindy z lat 90-tych w kompletnym stroju, Steffie z dzieciaczkami, jakiś klonik, kilka ubranek, a reszty nie pamiętam). Lalki, które zostawiłam dla siebie będę omawiać w kolejnych wpisach. Zapraszam!

Postanowiłam, że na pierwszy ogień pójdzie panienka, która przed metamorfozą stanowiła chyba najsłabsze ogniwo z pośród wszystkich zdobyczy z Wielkiej Paki...
Być może wielu z Was zamknęłoby ją w szufladzie "na części". Ja jednak dostrzegłam w niej lubiany przeze mnie "wczesny" mold Generation Girl, a także jedno z pierwszych wydań ciałka Belly Button bez wmoldowanej bielizny.

Ta niczym nie wyróżniającą się Barbie, jakich wydano naprawdę wiele, zwróciła moją uwagę swoimi jasnozielonymi oczami i wtedy postanowiłam - zostaje. 

Wiedziałam już wtedy, że coś z denatką jednak trzeba zrobić, by dodać jej nieco niezwykłości, wszak na materiale "podstawowym" najlepiej wychodzą wszelkiego rodzaju wariacje. 
Spojrzałam w te zielone oczy i postanowiłam nie poskąpić jej jednej z lepszych kiecek z mojego inwentarza. Wszystko po to, by Basia miała strój pod kolor swych cudnych oczu. 
Pozostał jeszcze problem fryzury. Co tu ukrywać, włosy były w kondycji nienajlepszej, zwłaszcza te przy twarzy. 
Wtedy to przypomniałam sobie jedną z ciemnoskórych  lalek Kidy z bloga Dolls of the World. Blog Simran, której zaplotła ona cieniutkie (prawie że w skali Barbie) warkoczyki na całej głowie! Efekt był tak piorunujący, że utknął mi w głowie i choć moja lala to żadna egzotyczna piękność, a zwykła kaukaska dziewczyna, pomyślałam "czemu nie?". 
Wtedy przypomniałam sobie inną lalkę, należącą do Oli z "Bloga o lalkach Fashionistas firmy Mattel". Ola jest posiadaczką cudnej I Message Girls Barbie z 2007 roku. 

Ciekawy wizerunek lalki Oli przekonał mnie, że drobne warkoczyki mogą pasować również blondynce o twarzy Generation Girl. Postanowiłam więc podjąć się tej żmudnej  pracy...
Pierwsze warkoczyki zaplotłam pełna zapału. Ten jednak gasł z każdym kolejnym pasemkiem włosów... 
Każdy warkoczyk wymagał dokładnego odmierzenia ilości włosów, a na końcu obwiązania dobraną kolorystycznie nitką. Niestety ale zasada jedna dziurka = jeden warkoczyk tutaj nie wchodziła w grę, bo Barbie miała liczne ubytki. Przyznam się bez bicia, że nie raz porzucałam ten projekt i lalka lądowała w kącie na całe tygodnie. Dopiero nie dawno zapragnęłam dokończyć moje dzieło, a wizja odziania Barbie w przygotowany wcześniej outfit zmotywowała mnie na tyle, że zaczęłam systematycznie pracować nad jej fryzurą.
W końcu nadszedł ten dzień : skończyłam pleść ostatni warkoczyk, podcięłam więc końcówki i wystające włoski. Zwieńczeniem mojego wysiłku była pierwszorzędna sukienka, torebka oraz buty, a także własnoręcznie zrobiony naszyjnik. Barbie wyglądała naprawdę wyśmienicie - zasłużyła na miejsce "na szafie" wśród innych dziewczyn z kolekcji.
Niestety godzinę później....
Znalazłam ją na podłodze z roztrzaskanym korpusem w części barkowej i odpadnietą głową...

Widocznie przy odsuwaniu drzwi szafa zatrzęsła się na tyle mocno, że biedna Barbie nie utrzymała równowagi i spadła na dół :(
By nie narażać wrażliwych oczu na nieprzyjemny widok, ukryłam defekty pod włosami. Aktualnie Barbie czeka na nowe ciałko. (Jeśli ktoś z Was ma na zbyciu Belly Button w jasnym odcieniu bez wmoldowanej bielizny - chętnie odkupię.)

A teraz pora na zdjęcia!
Dla tych, których interesuje fabryczna tożsamość dzisiaj omawianej Barbie:

zdjęcie z internetu
Wash'n Wear Barbie 2001. Lalka ta posiada zestaw w mojej ocenie świetnych akcesoriów, których obecność właśnie jest przyczyną nadania Barbie zwyczajnego wyglądu. Zgodnie z oszczędną polityką firmy, funkcjonuje tu zasada "coś za coś". Mattel stara się ciąć koszty tak, byśmy nie zauważyli (choć nic nie ujdzie uwadze wnikliwych kolekcjonerów!) i stosuję od wielu lat taką oto taktykę:
1. Gdy tworzymy model "funkcjonalny", czyli taki, w którym lalka jest interaktywna lub posiada jakieś szczególne akcesoria, tniemy koszty przy jej włosach, ciuszkach i makijażu. Dodatki odciągają skutecznie uwagę od tych aspektów.
2. Gdy tworzymy modele stricte "fashion" przykładamy się bardziej do oprawy estetycznej i designu ale nie dodajemy zbyt wielu akcesoriów. Nie dbamy też przesadnie o wysoką jakość tworzyw. Urozmaicony wygląd lalki ma ów brak rekompensować.

Każde, ale to absolutnie każde odejście od wyżej wymienionych zasad skutkuje pójściem ceny w górę. Taki ten Mattel cwany...

Wracając jednak do Barbie:
Wciąż posiadam jej oryginalne różowe buciki na koturnie, ale ubranko, które nie przypadło mi zbytnio do gustu, oddałam kuzynce. Nie wiedziałam, że ten ciuszek należy do Barbie, którą postanowiłam sobie zostawić. (Chociaż nawet, gdybym wiedziała, to raczej i tak postanowiłabym zafundować jej nowy look, a stary ciuszek poszedłby do nowej właścicielki.)

A oto już efekty mojej pracy:


Barbie ma na sobie letnią sukienkę i torebkę od Top Model Resort Teresy, a także koturny, które wylicytowałam specjalnie dla niej na allegro.


Koturny pochodzą prawdopodobnie od jakiejś Fashion Fever.


Torebka jest wykonana z niesamowitym pietyzmem.  Pleciony materiał wykończony cieniutkie eko-skórka, do tego drobne ćwieki i plastikowa rączka, doskonale imitująca bambus.





Koturny okazały się strzałem w  dziesiątkę nie tylko pod względem kolorystycznym. Buciki pasują na stópki Barbie idealnie, co potwierdzałoby, że pochodzą od Fashion Fever (lalki te posiadają ten sam rodzaj stópek). 





Jak podoba Wam się nowe - iście wakacyjne wcielenie Basi? Myślę, że przestała być szarą myszką!
Na tym kończę i zapraszam na kontynuację tej notki, pod hasłem Wielka Paka, w której przedstawię wszystkie lalki w niej przybyłe po kolei!
Pozdrawiam serdecznie
N.

Komentarze

  1. Na widok tych precyzyjnie udłubanych warkoczyków opadła mi szczęka i mimowolnie zabolały wszystkie mięśnie w dłoniach... Podziwiam za cierpliwość - nawet rozłożoną na kilka tygodni pracy! Nie wiem, czy sama zdobyłabym się na tak żmudną pracę. :-) Panna w nowych warkoczykach wygląda cudnie! Bajer niesamowity! Zachwycam się jej torebką! Jest fenomenalna - sama chciałabym taką mieć w ludzkich rozmiarach! No i to ubranko, koturny! Całość tak bardzo współgra ze sobą, że nie mogę oderwać oczu od tego działa. Współczuję bardzo nadpękniętego ciałka. Jeśli spotkam takie w ciucholandzie - kupię Ci. Uściski! Super wpis!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Ayu ! Dla takich słów warto się pomeczyc przy lalce;) choć lubię takie dlubanie więc nie było najgorzej ;) co do cialka to i ja Basia będziemy Ci ogromnie wdzięczne! Fajnie by było gdyby odzyskała artykulacje główki... skoro ma już na niej dokonczona fryzurke;)

      Usuń
  2. Bez tych warkoczyków to była naprawdę zwykła Basia. Niesamowita robota, jestem pod wielkim wrażeniem i zazdroszczę cierpliwości! Szkoda, że nie pokazałaś całej kupionej paki lalek - uwielbiam zdjęcia takich masowych zdobyczy ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj widzisz, gdybym wiedziała to zrobilabym wtedy zdjęcie ! Choć chyba wyslalsbym Ci je na maila by nie zdradzać od razu o jakich lalkach będzie mowa! :D

      Usuń
  3. Wow, to są naprawdę drobne warkoczyki! Szacun dziewczyno!:D Świetnie ją wystylizowałaś - jak zawsze zresztą:)))))

    OdpowiedzUsuń
  4. stylówa PIERWSZA KLASA!
    koturny i torebunia mniam!

    OdpowiedzUsuń
  5. Jaka fajna, bardzo w stylu lat 90 ;D Zwykłe Basie dają właśnie największe możliwości do metamorfoz, sama zaczynałam eksperymentować od podobnej lalki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Poza tym szkoda ryzykować czymś lepszym na wypadek niewypalu :D

      Usuń
  6. Matko kochana, przecież to prawie wypisz wymaluj: moja panna od SMS-ów! Jej siostra bliźniaczka! Wielki szacunek, bo praca syzyfowa! Przeczytałam o Twoich zmaganiach i muszę Ci powiedzieć, że mnie nie byłoby na to stać...
    Dziewczyna wygląda cudnie a torebka i buty - to normalnie majstersztyk!
    Serdeczności!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie no... Twoja ma jeszcze te piękne przymruzone oczeta... :)

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Spiel Mit Barbie 1978

W dzisiejszej notce pokażę Wam kolejną Vintage, która zasiliła moją kolekcję jakieś dziewięć miesięcy temu. Kupiłam ją za 6 euro na lokalnej stronie z ogłoszeniami. Niestety, jak to często bywa z tutejszymi sprzedawcami były komplikacje komunikacyjne. Właściciel lalki nie odpowiedział bowiem na mojego pierwszego maila w języku angielskim. Dałam sobie więc spokój myśląc, że może ogłoszenie po prostu jest juz nieaktualne. Często przecież bywa, że gdy na sprzedaż pojawi się lalka Vintage, kilka godzin później jest już sprzedana. Jakież było moje zdziwienie, gdy kilka tygodni później, będąc akurat w Polsce na urlopie, ujrzałam to samo ogłoszenie ale z obniżką ceny z 10 euro na 6! Nie zastanawiałam się sekundy i powstał nowy mail do sprzedawcy - tym razem po flamandzku. Niestety pełen błędów, gdyż ten język nie jest moją mocną stroną...
Ku mojej radości osoba ta odpisała i zgodziła się wysłać Barbie w dogodnym dla mnie terminie.
I tak oto stałam się właścicielką Barbie z moldem Stacey. Ten od…

Nadia, de verzamelaar uit België en haar prachtige collectie

Witam po długiej przerwie!
Pewnie pomyślicie, że znudziło mi się blogowanie ale nic bardziej mylnego! W ostatnim wpisie wspominałam, że wyjeżdżam na urlop do Polski i tak się złożyło, że zamiast wrócić po zamierzonych dwóch tygodniach musiałam zostać na dłużej. Zatrzymały mnie tu sprawy od dawna wymagające domknięcia, jak na przykład egzamin na prawo jazdy, którego zdawanie po kilku porażkach porzuciłam dwa lata temu... Moje lalki oczywiście zostały w domu... także, te których kolej przypada do pojawienia się na blogu. Gdybym wiedziała, że wyjeżdżam na tak długo zabrałabym ze sobą kilka pań. I chociaż mam kilka nowych egzemplarzy, które kupiłam lub dostałam tu na miejscu, to jednak nie mogę się przemóc, by złamać moją świętą zasadę kolejności! Ten blog jest dla mnie jak archiwum, w którym po latach będę mogła odnaleźć chronologiczny opis mojej kolekcji.
By przerwać tą śmiertelną ciszę na blogu, przygotowałam więc dla Was coś specjalnego, coś, co od dawna chciałam tu pokazać, jednak potr…