Przejdź do głównej zawartości

Dream Glow Barbie 1985

Dziś kolejny odrestaurowany trupek i ostatni już z omawianej ostatnio grupki przybyłych. Poniżej zamieszczam zdjęcie, które zrobiłam tuż po odpakowaniu przesyłki. Jak widać Barbie ta nie tchnie nowością. Widoczne są nie tylko ubytki we włosach ale też liczne zabrudzenia twarzy. Najważniejsze jednak, że facepaint był nieuszkodzony. W przeciwnym razie lala nie znalazłaby się w moim zbiorze. Niestety samodzielne malowanie twarzy lalek mnie przeraża i nie sądzę bym kiedyś zebrała się na odwagę, by podjąć próbę repaintu. Dlatego też omijam lalki z uszkodzonym malunkiem twarzy. Pod moim dachem takie bidulki nie mają perspektyw na polepszenie swojego wyglądu w tym aspekcie. 



Zapewne niektórzy rozpoznają na powyższym zdjęciu Dream Glow Barbie, jedną z kultowych modeli lat 80-tych. Lalka ta ma dość charakterystyczny malunek oczu i brwi, więc łatwo o jej identyfikację. Brewki są cieńsze, niż u innych modeli oraz mają nietypowy łuk. Oczka natomiast mają niesymetryczne rzęsy, gdzie długie włoski występują naprzemiennie z długimi. Cień na powiekach jest bardzo delikatny, zarówno odcieniem, jak i kształtem (krawędzie są lekko rozmyte). Usta Barbie są wąskie, a na policzkach malują się różowe rumieńce. Wszystko to sprawia, że Dream Glow wygląda jak pełnoprawna przedstawicielka lat 80-tych.
Kolejną cechą, po której można rozpoznać lalkę z tej dekady, są saranowe włosy: niezwykle mocne i błyszczące, przypominające cieniutkie żyłki, które nawet po trzydziestu latach odzyskują blask nowości, już po jednym oblaniu wrzątkiem.

Uczyniłam wszystko co w mojej mocy, łącznie z wyżej wymienionym wrzątkowaniem, by odzyskać dla Barbie jej dawną urodę. I o ile zabiegi były jak zwykle niezawodne, to wciąż nękał mnie problem stroju, ponieważ lalka przybyła do mnie w czymś zastępczym i to bardzo zniszczonym.

Jednak kilka miesięcy później oryginalną suknię Dream Glow podarowała mi moja najlepsza przyjaciółka, która odkopała swoje lalki z dzieciństwa. Nigdy tego nie zapomnę, gdy obie zjechałyśmy się do Polski i gdy nasze urlopy idealnie się zgrały. Nie widziałyśmy się na żywo kilka lat... w międzyczasie kontakt utrzymywałyśmy tylko przez Skype lub pisząc ze sobą.
Między nami jednak jest ten rodzaj przyjaźni, która nie przemija z czasem, a przynajmniej nie powoli. Nie wiem na ile lat musiałby urwać nam się kontakt, byśmy zatraciły więź? Może na pięćdziesiąt...
Dwa, trzy lata... to dla nas jak trzy dni.
Na urlopie przywitałyśmy się jak byśmy się widziały wczoraj. Czułam się przy niej tak swobodnie. Jesteśmy przecież jak siostry.
A teraz mam od niej ten mały kawałek materiału, który ofiarowała mi, pomimo, że sama interesuje się lalkami. Zaraziłam ją tym hobby kilka miesięcy temu. Choć nie zbiera ich tak intensywnie jak ja, to często ogląda różne modele w internecie. Kupiła jedną Made To Move, bo uwielbia artykułowane lalki. Traktuje je bardziej, jak żywe osoby, ja - jako wyłącznie okazy kolekcjonerskie. Dla mnie liczy się w lalce kawałek historii, dla niej "to coś".  Ja opisuje lalkę wymieniając jej nazwę i rocznik, ona - określając ją dziesiątkiem przymiotników i własnych, emocjonalnych metafor. Pomimo to podobają nam się te same egzemplarze. :)
A teraz przejdę już do opisu Barbie. 

Suknia jest w dobrym stanie choć zamszowy gorsecik trochę się wytarł. Gwiazdki też nie świecą już w ciemności ale to w niczym nie przeszkadza, gdyż tą lalką raczej nikt już nie będzie się bawił.



Ogromnie żałuję, że nie posiadam oryginalnego bolerka i parasola. Buciki i pierścionek dosztukowałam ale wciąż brakuje też naszyjnika i kolczyków.



Różowe klapeczki znalazły się u mnie przypadkiem na jakiejś Barbie z 2000 roku (same buciki pochodzą prawdopodobnie  z późnych lat 90-tych, o czym świadczy "perłowa" tekstura). Nie miałam pojęcia że buciki o prezentowanym wyżej odlewie produkowane były od lat 80-tych. Jedyny znany mi fason klapek, to ten, w którym podeszwa, obcas i pasek są znacznie cieńsze. Dopiero po małym rekonesansie w Google znalazłam wiele zdjęć potwierdzających, że produkowano dwa typy klapkow typu "open toe".

źródło: https://pl.pinterest.com/explore/barbie-shoes/
Na zdjęciu powyżej doskonale widać obydwa rodzaje klapków: żółte i białe reprezentują mniej znany typ, natomiast te w pozostałych kolorach można częściej spotkać, choćby na zdjęciach w internecie. 
Dream Glow Barbie pierwotnie nosiła zabudowane szpilki ale na razie obie musimy zadowolić się tym, co mamy.


Jeszcze kilka słów na temat samej kreacji. Jest to jedna z piękniejszych sukni balowych mattelowskiego świata playline więc zasługuje na osobny akapit.
Dawniej Mattel często łączył różne rodzaje tkanin w jednym ubranku, czy stylizacji. Dziś najczęściej sięga po jeden wybrany syntetyk, a resztę nadrabia nadrukami. Dawniej szyto Barbie np. jeansy z jeansu lub przynajmniej z podobnego materiału. W latach 90-tych zaczęto drukować jeansowe wzorki na zwykłym materiale i taką strategię stosuje się do dziś  (z wyjątkiem niektórych lalek kolekcjonerskich). W latach 80-tych jeszcze dość często sięgano po rozmaite rodzaje tkanin, gruntując pozycję Barbie jako najwyższej jakości lalki świata. Kolekcjonerzy do dziś uważają, że do lat 80-tych Barbie wyróżniają się niezwykle wysoką jakością, w przeciwieństwie do lat następnych w których nastąpił jakościowy regres.
Dream Glow Barbie ma nie tylko solidne ciałko,  dobrej jakości włosy oraz makijaż naniesiony pędzelkiem  (co trwa dłużej w procesie produkcji lecz daje bardziej naturalny efekt). Ma również misternie uszyta suknie oraz dodatki (parasol i bolerko, których niestety nie posiadam). Do samej sukni użyto czterech rodzajów tkanin: zamsz, koronka, tiul i poliester (halka). Na końcu naklejono fluorescencyjne gwiazdki, które choć nie świecą przetrwały 32 lata! Sam ten detal mówi wiele o jakości całej lalki. 
Niestety lata tak starannych wytworów Mattela minęły. Żyjemy w czasach, w których drogi sprzęt AGD psuję się następnego dnia po upływie czasu gwarancji, a lalki zaprojektowane są z myślą o przetrwanie góra trzech sezonów dziecięcej zabawy. Dziś żyje się szybko. 
Dlatego tak kocham stare lalki... uwielbiam ich zapach, który przenosi mnie w czasy, w których nawet nie było mnie na świecie. 



Na tym skończę wywód, bo po cóż aż tyle pisać. Na zakończenie kilka zdjęć Dream Glow Barbie. 







Do zobaczenia w następnej notce!
Będzie w niej coś, interesującego. :) 

Komentarze

  1. Uwielbiam takie prezentacje "przed i po", bo lalki odzyskują dawny blask i drugie życie. Uśmiech Dream Glow wydaje mi się delikatniejszy i naturalniejszy niż innych superstarek. Masz szczęście, że masz taką przyjaciółkę i że podarowała Ci tę suknię :-) Może ona kiedyś też się skusi do założenia bloga? :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Uwielbiam Twoje ratowanie trupków. Wspaniale potrafisz je odświeżyć i przywrócić im oryginalny blask jak sprzed lat :))

    OdpowiedzUsuń
  3. pisz, pisz, bo mogę się czegoś dowiedzieć :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Posiadasz tyle informacji i super, że się nimi dzielisz! Też bardzo lubię oglądać zdjęcia przed i po SPA. Twoja laleczka odzyskała nie tylko piękny wygląd ale i pewność siebie!

    OdpowiedzUsuń
  5. Gratuluję pięknego nabytku, super ją odświeżyłaś! Kilka słów co do bucików- oryginalnie lalka miała nie klapki, a różowe czółenka, a te zastępcze są z połowy lat 90-ych (świadczy o tym kolor i faktura, choć faktycznie pierwsze modele powstały już w latach 70-ych).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wielkie dzięki Lunarh! :) w temacie obuwia nie jestem ekspertem ;P edytuje notkę by nikogo nie wprowadzać w błąd.

      Usuń
  6. Jaka sliczna <3 Cudnie ja odratowalas ! Gratuluje :)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Spiel Mit Barbie 1978

W dzisiejszej notce pokażę Wam kolejną Vintage, która zasiliła moją kolekcję jakieś dziewięć miesięcy temu. Kupiłam ją za 6 euro na lokalnej stronie z ogłoszeniami. Niestety, jak to często bywa z tutejszymi sprzedawcami były komplikacje komunikacyjne. Właściciel lalki nie odpowiedział bowiem na mojego pierwszego maila w języku angielskim. Dałam sobie więc spokój myśląc, że może ogłoszenie po prostu jest juz nieaktualne. Często przecież bywa, że gdy na sprzedaż pojawi się lalka Vintage, kilka godzin później jest już sprzedana. Jakież było moje zdziwienie, gdy kilka tygodni później, będąc akurat w Polsce na urlopie, ujrzałam to samo ogłoszenie ale z obniżką ceny z 10 euro na 6! Nie zastanawiałam się sekundy i powstał nowy mail do sprzedawcy - tym razem po flamandzku. Niestety pełen błędów, gdyż ten język nie jest moją mocną stroną...
Ku mojej radości osoba ta odpisała i zgodziła się wysłać Barbie w dogodnym dla mnie terminie.
I tak oto stałam się właścicielką Barbie z moldem Stacey. Ten od…

Nadia, de verzamelaar uit België en haar prachtige collectie

Witam po długiej przerwie!
Pewnie pomyślicie, że znudziło mi się blogowanie ale nic bardziej mylnego! W ostatnim wpisie wspominałam, że wyjeżdżam na urlop do Polski i tak się złożyło, że zamiast wrócić po zamierzonych dwóch tygodniach musiałam zostać na dłużej. Zatrzymały mnie tu sprawy od dawna wymagające domknięcia, jak na przykład egzamin na prawo jazdy, którego zdawanie po kilku porażkach porzuciłam dwa lata temu... Moje lalki oczywiście zostały w domu... także, te których kolej przypada do pojawienia się na blogu. Gdybym wiedziała, że wyjeżdżam na tak długo zabrałabym ze sobą kilka pań. I chociaż mam kilka nowych egzemplarzy, które kupiłam lub dostałam tu na miejscu, to jednak nie mogę się przemóc, by złamać moją świętą zasadę kolejności! Ten blog jest dla mnie jak archiwum, w którym po latach będę mogła odnaleźć chronologiczny opis mojej kolekcji.
By przerwać tą śmiertelną ciszę na blogu, przygotowałam więc dla Was coś specjalnego, coś, co od dawna chciałam tu pokazać, jednak potr…

Metamorfoza zwykłej Basi

Czyli Wielka Paka cz.1.
Pomyślałam ostatnio, że fajnie by było pisać bloga bardziej na bieżąco. Tworzenie notek na świeżo, od razu po przybyciu nowej kandydatki byłoby fajnym udokumentowaniem odczuwanej wtedy radości, a także zapisem pierwszego wrażenia. Nie chce jednak odchodzić od mojej świętej zasady kolejności lalek wedle daty przybycia, więc postanowiłam przez jakiś czas nie kupować nowych modeli*, a skupić się w pełni na omawianiu tego, co już posiadam. ;) Wtedy tylko dam sobie szansę, by "dogonić" ze wpisami wciąż przybywające lalki... (przez zatrzymanie ich przybywania...).
* zasada ta nie dotyczy Fashionistek, bo o nich i tak robię notki zbiorowe i publikuje w dowolnym momencie. Zatem nie skazuje się na całkowitą posuchę w kupowaniu Barbie! 
Zatem do dzieła... Następnym po Baywatch Teresa zakupem była największa, jaką dotychczas kupiłam, paczka z trupkami, w której skład wchodziło około 20 lalek. Część z nich oddałam kuzynce, ponieważ nie znajdowały się one w kręgu moic…