Przejdź do głównej zawartości

Princess Bride Barbie 2000

Witajcie!

Chciałabym napisać coś więcej niż tylko opis kolejnej lalki, lecz w moim życiu na razie nic szczególnego się nie dzieje! Żadnych ekscytujących przygód, zabawnych epizodów... nic! Nuda!

Ale jak to mówi moja mama, lepsza spokojna rutyna, niż natłok negatywnych zdarzeń. 

Nie pozostaje mi zatem nic innego, jak pokazać Wam kolejną lalkę... 

Przygotowałam na dziś następną po Hollywood Nails i Nutracker Barbie, przepiękną przedstawicielkę wczesnej ery Generation Girl. Była już zatem ultra-modna (jak na owe lata) Hollywood Nails Barbie, była gwiazda baletowego musicalu "Dziadek do orzechów" Nutracker Barbie, a dziś będzie... panna młoda i księżniczka w jednym! Ktoś już może wie o kogo chodzi?

Princess Bride Barbie 2000 :

http://photobucket.com/images/barbie%20princess%20bride%2025251a


Powyżej lalka NRFB. Celowo prezentuję ją w tym stanie, ponieważ mój egzemplarz był trupkiem i brak mu korony, która w tym wypadku jest ważnym rekwizytem. Choć nie przepadam za księżniczkami i zwykle nie ubolewam nad brakiem wszelkiego rodzaju diademów, tiar, czy koron, to tym razem troszkę żałuje, że moja Barbie przybyła bez tego dodatku. Jest on wyjątkowo udany! Gdyby tak jeszcze nie był plastikowy... 

Powodem dla którego zdecydowałam się dołączyć Princess Bride Barbie do mojej mini-kolekcji Generation Girl był przede wszystkim sentyment z dzieciństwa. Wtedy była ona dość drogą i luksusową zabawką, oglądaną wyłącznie przez ekran telewizora, gdyż w moim mieście nie było jej nawet w droższych sklepach zabawkowych, dziś... można odnaleźć ją w secend handzie za parę złotych, rozczochraną, brudną i porzuconą... 
Można też oczywiście nabyć ją nową, w pudle, gdyż jak wiemy Barbie z tych lat nie są bardzo drogie. Widać, że nielubiany przez wielu mold Generation Girl obniża ich cenę, na czym mogą skorzystać jego  wielbiciele, na przykład ja. :)

Naszła mnie teraz taka drobna refleksja... czy nie sądzicie, że wyrastanie z zabawek jest  smutne? 

Gdy otrzymałam paczkę z Princess Bride Barbie, po wyjęciu jej z tych wszystkich pomiętych gazet i kawałków styropianu, ujrzałam ją potwornie brudna i klejącą, z zakurzonymi włosami, które bardziej przypominały wate niż królewskie  pasma... JĄ , moją dawną , wymarzoną królową lalek, której postać wielokrotnie widywalam oczami wyobraźni wsrod innych moich zabawek! Którą idealizowałam, o której snułam przeróżne fabuły, którą przebierałam w myślach i spekulowałabym, co by było, gdybym ją wreszcie miała! A dziś? Dziś, jako dorosła już kobieta, matka, człowiek poważny, niewzruszony i spokojny, wyjmuje moje dziecięce marzenie ze stosu pomiętego papieru... ile czasu musiało upłynąć, by Barbie choć brudna, zdegradowana i zniszczona trafiła do mnie wreszcie... więc przez chwilę na nią patrzę, wręcz chłonę wzrokiem, nie ruszam się uderzoną myślą...że wyrastanie z zabawek jest takie smutne! 

Czy Wy Kochani, też tak macie??

Hmm, i nawet nie zauważyłam, kiedy napisało mi się coś więcej, niż tylko opis lalki... a właśnie, opis! 
Pora zejść wreszcie na ziemię i rzeczowo skomentować zarówno całokształt, jak i detale. 

Poniżej przedstawiam należącą do mnie Princess Bride Barbie:




Model ten wyposażony jest standardowo w kilka akcesoriów, które umożliwiają stworzenie dwóch oblicz: księżniczki (korona, niebieski gorset, lusterko) oraz panny młodej (ślubna wiązanka, welon). Jak wspominałam, nie posiadam korony, lecz na szczęście pozostałe drobiazgi cudem się uchowały. Być może korona się po prostu złamała? Skoro dziecko nie zgubiło nawet bucików i bukietu kwiatów... 




W związku z tragicznym stanem, w jakim znajdowały się włosy lalki, byłam zmuszona stworzyć samodzielnie jakieś upięcie. Niestety w dziedzinie lalkowego fryzjerstwa jestem nadal początkująca, więc Barbie musi zadowolić się kilkoma kręciołkami udającymi wykwintny fryzjerski trik. :) W całość wtyknęłam właśnie welon, a do rąsi dałam jej wiązankę, ponieważ zamarzyło mi się, by moja Princess Bride była bardziej bride niż princess. :) Zapraszam do kontemplowania efektów na poniższych zdjęciach:




A tu z gorsetem i lusterkiem, które dzięki trójwymiarowej naklejce "odbija" w sobie twarz księcia (Kena) lub samej księżniczki (Barbie). 








Moim zdaniem suknia jest wyjątkowo piękna i nieprzesadzona. Szkoda że mnie trafił się  tak podniszczony egzemplarz. Na zdjęciach może tego aż tak nie widać, lecz dół  sukni mocno poszarzal a drobne wykończenia jak ramiączka, wymagają wymiany. Myślę jednak, że na taką kreację warto poświęcić trochę czasu i wysiłku. 






Kolejną,  niekwestionowana zaletą tej Barbie jest jej piękna twarz. Eleganckie usta w kolorze ciemno różowym oraz oczy o ciekawej graficyzacji. :



Jasne tęczówki w połączeniu z białym cieniem na powiekach oraz wieloscia rzęs sprawiają, że spojrzenie jest romantyczne, łagodne i eleganckie. 

Lalka nosi biżuterię typową dla panny młodej, czyli delikatne perły.  Naszyjnik nie jest zdejmowalny. 

Ach, zapomniała bym o ślubnych szpilkach! 



Są one perłowe i mają bardzo zgrabny kształt. Szkoda że nie zbyt dobrze pasują na stopy Barbie. Są odrobinę za wąskie. ...

Na sam koniec zostawiłam omówienie ciała.  Już na pierwszy rzut oka widać,  że  nie jest ono standardowe, ponieważ lalka ma dwa różne typy rąk (lewa ręka typu Shani, prawa zgieta pod kątem 90 stopni), lecz prawdziwe niuanse kryją się dopiero pod sukienką!  




Owe tajemnicze udziwnienia to po prostu glosniczek, klapka na baterię oraz przycisk, po którego naciśnięciu z ciała Barbie wydobywa się krótka melodyjka. Mechanizm mojej lalki całkiem się już zużył po tylu latach, lecz podczas mycia niedpodziewanie zaczął działać. Widocznie pod wpływem wilgoci wytworzylo się jakieś spiecie... co ciekawe po kilku tygodniach, gdy wszystko na powrót dokładnie wyschlo, po melodii nie ma śladu... 
Być może już całkiem zdziecinnialam, ale podobał mi się ten badziew! Może wrzucę  kiedyś Barbie do wody... niechcący?
Hmm... 




Myślę, że wystarczy na dziś; ) dziękuję za odwiedziny i do zobaczenia następnym razem ;) 

Komentarze

  1. Jest naprawde sliczna! Szczegolnie na tym ostatnim zdjeciu prezentuje sie zjawiskowo <3

    Wlosy nie wygladaja zle w tej fryzurze ale gdybys byly niezadowolona to zawsze mozesz wymoczyc w plynie do zmiekczania tkanin a potem sprobowac podprasowac zelaskiem na niezbyt wysokie temp...u mnie pmoglo kilku lalkom :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. acha zapomnialam dopisac ze moze wystarczy baterie zmienic? Albo sie wyladowala calkiem po latach lbo wylala ale wymienisz i bedzie jak nowa :)

      A co do wyrastania z zabawek...to smutne choc co niektorym zostaje to na zawsze :) tak jak nam i to dobrze ze sa takie osoby ,ktore ratuja lalki przed zniszczeniem , smietnikiem czyli calym lalkowym nieszczesciem :) Zabawki to tez kawalek historii wiec rtujmy ja od zapomnienia :)

      Usuń
    2. Z wymianą baterii masz rację, ale zastanawiało mnie to zjawisko z wodą. Może kiedyś wymienię baterię, jak nie zapomnę.
      A teraz włosy.... żelazko i płyn do płukania to metody, których jeszcze nie próbowałam i mogą one okazać się skuteczne na włosach z tego tworzywa. Mam na myśli matowe, kruche, watowate włosy lalek z końca lat 90tych i początku 2000. Najgorszy rodzaj tworzywa. Raz zniszczony nigdy nie wraca do dawnej formy i nie chce współpracować przy wrzatkowaniu... dobrze że tylko niektóre modele dostały ten typ włosów. ;)

      Usuń
  2. Ostatnie zdjęcie - magia! Przepiękna gra świateł i dobór kolorów!:-D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ach dziekuje;) użyłam programu do obróbki zdjęć ;)

      Usuń
  3. To prawda, ostatnie zdjęcie wprost magiczne :) Zaskoczyłaś mnie tą lalką, wydawało mi się, że doskonale ją pamiętam z dzieciństwa, a tymczasem tutaj nie poznałam od razu. Mimo kompletnego stroju, zmiana fryzury i zastąpienie korony welonem sprawiło, że lalka nabrała innego uroku. Biorąc pod uwagę prawie kompletny zestaw akcesoriów, naprawdę udało Ci się znaleźć perełkę, gratuluję :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że odswiezylam Ci pamiec;) jesteśmy chyba rowiesniczkami więc pamietamy z dziecinstwa te same lalki. :) ja pamiętam chyba znaczną większość ale kilka na pewno mi umknęło...

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Spiel Mit Barbie 1978

W dzisiejszej notce pokażę Wam kolejną Vintage, która zasiliła moją kolekcję jakieś dziewięć miesięcy temu. Kupiłam ją za 6 euro na lokalnej stronie z ogłoszeniami. Niestety, jak to często bywa z tutejszymi sprzedawcami były komplikacje komunikacyjne. Właściciel lalki nie odpowiedział bowiem na mojego pierwszego maila w języku angielskim. Dałam sobie więc spokój myśląc, że może ogłoszenie po prostu jest juz nieaktualne. Często przecież bywa, że gdy na sprzedaż pojawi się lalka Vintage, kilka godzin później jest już sprzedana. Jakież było moje zdziwienie, gdy kilka tygodni później, będąc akurat w Polsce na urlopie, ujrzałam to samo ogłoszenie ale z obniżką ceny z 10 euro na 6! Nie zastanawiałam się sekundy i powstał nowy mail do sprzedawcy - tym razem po flamandzku. Niestety pełen błędów, gdyż ten język nie jest moją mocną stroną...
Ku mojej radości osoba ta odpisała i zgodziła się wysłać Barbie w dogodnym dla mnie terminie.
I tak oto stałam się właścicielką Barbie z moldem Stacey. Ten od…

Nadia, de verzamelaar uit België en haar prachtige collectie

Witam po długiej przerwie!
Pewnie pomyślicie, że znudziło mi się blogowanie ale nic bardziej mylnego! W ostatnim wpisie wspominałam, że wyjeżdżam na urlop do Polski i tak się złożyło, że zamiast wrócić po zamierzonych dwóch tygodniach musiałam zostać na dłużej. Zatrzymały mnie tu sprawy od dawna wymagające domknięcia, jak na przykład egzamin na prawo jazdy, którego zdawanie po kilku porażkach porzuciłam dwa lata temu... Moje lalki oczywiście zostały w domu... także, te których kolej przypada do pojawienia się na blogu. Gdybym wiedziała, że wyjeżdżam na tak długo zabrałabym ze sobą kilka pań. I chociaż mam kilka nowych egzemplarzy, które kupiłam lub dostałam tu na miejscu, to jednak nie mogę się przemóc, by złamać moją świętą zasadę kolejności! Ten blog jest dla mnie jak archiwum, w którym po latach będę mogła odnaleźć chronologiczny opis mojej kolekcji.
By przerwać tą śmiertelną ciszę na blogu, przygotowałam więc dla Was coś specjalnego, coś, co od dawna chciałam tu pokazać, jednak potr…

Metamorfoza zwykłej Basi

Czyli Wielka Paka cz.1.
Pomyślałam ostatnio, że fajnie by było pisać bloga bardziej na bieżąco. Tworzenie notek na świeżo, od razu po przybyciu nowej kandydatki byłoby fajnym udokumentowaniem odczuwanej wtedy radości, a także zapisem pierwszego wrażenia. Nie chce jednak odchodzić od mojej świętej zasady kolejności lalek wedle daty przybycia, więc postanowiłam przez jakiś czas nie kupować nowych modeli*, a skupić się w pełni na omawianiu tego, co już posiadam. ;) Wtedy tylko dam sobie szansę, by "dogonić" ze wpisami wciąż przybywające lalki... (przez zatrzymanie ich przybywania...).
* zasada ta nie dotyczy Fashionistek, bo o nich i tak robię notki zbiorowe i publikuje w dowolnym momencie. Zatem nie skazuje się na całkowitą posuchę w kupowaniu Barbie! 
Zatem do dzieła... Następnym po Baywatch Teresa zakupem była największa, jaką dotychczas kupiłam, paczka z trupkami, w której skład wchodziło około 20 lalek. Część z nich oddałam kuzynce, ponieważ nie znajdowały się one w kręgu moic…