Przejdź do głównej zawartości

Fashion Queen Barbie 1962

Nie mogłam się doczekać, kiedy zaprezentuję Wam moją najcenniejszą zdobycz z pośród vintage! Prawie rok stuknął od zakupu ale kolejka lalek do opisania długa... Szkoda tylko, że pisząc ten długo wyczekiwany post, mam z tyłu głowy nielada zmartwienie dotyczące mojego zdrowia... ale jak tu zachować 100 procentową pogodę ducha, kiedy kawałek nas ląduje na dziale histopatologii?? W skutek tego cały urlop minął mi pod znakiem zapytania albo i gorzej - w kompletnym paraliżu. Wszystkie sprawy, które miałam zaplanowane na ten czas poszły w odstawkę. Wyjazd w góry - odwołany, lalkowe zakupy - zaniechane, notki na blogu - nienapisane, kontakt z przyjaciółmi - niepodjęty. Przepraszam więc tych, którzy czekali na odzew w mailach - nie zapomniałam o Was, tylko po prostu obezwładniły mnie zmartwienia. Odezwę się, jak sprawa się wyjaśni. 

Wracając do Barbie, której to kolej dziś nam wypada... Wiele razy powtarzałam, jak bardzo fascynują mnie lalki vintage. Właściwie to im starsza, tym lepsza. Dlatego więc, gdy zobaczyłam ogłoszenie z.... Fashion Queen Barbie 1962 za kwotę równowartą np Barbie The Look City Shine przetarłam oczy z niedowierzenia! 
Zdjęcia były dokładne i nie pozostawiały wątpliwości: lalka była oryginalna! Nie tylko znaki czasu ("zielone ucho", poszarzały winyl) świadczyły o tym, że nie jest to reprodukcja. Do wglądu znajdowało się również zdjęcie sygnatury. Kondycję wystawionego egzemplarza oceniłam na "bardzo dobry" i zgłosiłam swoją propozycję sprzedawcy.
Spodziewałam się odpowiedzi w stylu: "obecna cena wynosi 50 euro, ponieważ zgłosiły się też inne osoby", ale o dziwo nic takiego nie nastąpiło. Zamiast tego była szybka wymiana danych, przelew i poszło... Jakże ja się wtedy cieszyłam! Paczka doszła, gdy akurat byłam w Polsce, gdzie przyszło mi posiedzieć aż cztery miesiące..  tyle to musiałam czekać, by pomacać moją nową vintage! Na szczęście z pomocą przyszedł mój niezawodny mąż, który odebrał przesyłkę w moim imieniu, a następnie dokonał prezentacji lalki przez Skype, odpowiadając cierpliwie na każde moje pytanie. (A wierzcie mi, że było ich na prawdę wiele.) 
No dobrze, ale pora abym teraz ja zaprezentowała Barbie przed Wami, zapraszam więc:


Jak widzimy, lalka ma na sobie swój słynny, fabryczny kostium w biało-złote paski oraz chustę o tym samym deseniu, która nieodmiennie kojarzy mi się z żoną Faraona. Pod chustą nie ma włosów i o to całe zamieszanie wokół Fashion Queen. 


Jej fryzura jest "wmoldowana", a do tego maksymalnie zminimalizowana, aby można było bez uszczerbku na efekcie końcowym, umieścić nań taką oto śmieszną perukę:


Wiadomość, że przy mojej Fashion Queen znajdowały się również trzy oryginalne peruki wraz ze stojakiem, zostawiłam celowo na potem, by dawkować wrażenia ;) .



Peruk nie poddawałam żadnemu SPA, więc są one trochę w nieładzie ale tworzywo, którego wykonane są włosy jest mi obce i nie do końca wien, jak sie do tego zabrać. Dla ciekawych powiem, że peruka przypomina gumowy skalp, w którym wszyte są włosy. W przypadku żadnej z peruk gumowy brzeg nie jest widoczny, zatem Barbie może dyskretnie korzystać z tegoż wynalazku :). 


Buzia lalki to oczywiście zmodyfikowany headmold "vintage", do którego dodano krótką fryzurkę. Lalki o tych rysach twarzy są do siebie bardzo podobne ale to co je często odróżnia, to odcień ust. U mojej Fashion Queen jest koralowy, podobnie jak paznokcie u rąk i nóg. Poniżej porównanie do drugiej vintage z mojej kolekcji:


Co ciekawe obie mają identyczne brwi ale za to różni je wyraźnie owal twarzy. Swirl Ponytail Barbie ma znacznie szczuplejsze poliki. Obie lalki zostały wyprodukowane z nowyn bolcem mocującym główkę więc spodziewałam się raczej podobnego kształtu buzi. 
Poniżej ujęcie przedstawiające moje obie vintage w całości:


Fashion Queen ma na sobie zrobione przeze mnie kozaki oraz oryginalne futro pochodzące z zestawu Fun Fur #3434, które kupiłam od znajomej kolekcjonerki. 
Na koniec kilka zdjęć ciałka: 


I czegoś, co zawsze fascynowało mnie w dawnych ubrankach Mattela:


Prawdziwe suwaki.

To by było na tyle. Rozpisałabym się bardziej ale sami rozumiecie, że humor nie ten. Do napisania tej notki zmobilizował mnie jedynie fakt, że są wśród Was osoby, które bardzo kochają Barbie z lat 60-tuch i dla nich ten wpis będzie po prostu interesujący. Chciałam to zrobić jeszcze przed odebraniem wyników, bo jeśli (odpukać) coś będzie nie tak, to pewnie nie będe mieć głowy do pisania bloga. A tak to ma Fashion Queen swoje wirtualne 5 minut z prawdziwymi miłośnikami jej piękna... ;)


Pozdrawiam Was serdecznie
N. 

Komentarze

  1. Ależ Ci się trafiła. Super !! Zazdraszczam ;-p

    A jednocześnie bardzo współczuję choroby i odwołanych gór ;-(
    Wracaj do zdrowia i wal w góry !!!

    OdpowiedzUsuń
  2. Zdobycz przepiękna,napatrzeć się nie mogę.Idealnie zachowane detale.Super!
    Życzę pomyślnych wyników badań.Z autopsji wiem,że nie zawsze trzeba panikować,więc głowa do góry.

    OdpowiedzUsuń
  3. Trzymam kciuki za dobre wieści a co do lalki...normalnie mnie zatkało! Barbie z peruczkami i to w takim dobrym stanie! Miałaś farta :)))

    OdpowiedzUsuń
  4. Cudowna lalka w niesamowitym stanie! Nie mogę się na nią napatrzeć, wygląda jak dopiero co wyciągnięta z pudełka. Przesyłam Tobie dużo pozytywnej energii i będę trzymać kciuki za dobre wyniki badań! A z tego co pamiętam jutro druga rocznica Twojego bloga, więc mam nadzieję, że to małe święto choć na chwilę przegoni czarne chmury :) Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Będzie dobrze i niejedno cudo nam pokarzesz :)
    Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Piekna <3 Gratuluje :) Mojej brakuje oryginalnego stroju ale choc szkoda to ubralam ja w cos zastepczego . Z peruk to tylko ta ciemna z lala przyjechala :) No i moja ma tez minimalnie zielone uszy :(

    Zdrowka zycze <3 <3 Wszystko bedzie dobrze <3

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Spiel Mit Barbie 1978

W dzisiejszej notce pokażę Wam kolejną Vintage, która zasiliła moją kolekcję jakieś dziewięć miesięcy temu. Kupiłam ją za 6 euro na lokalnej stronie z ogłoszeniami. Niestety, jak to często bywa z tutejszymi sprzedawcami były komplikacje komunikacyjne. Właściciel lalki nie odpowiedział bowiem na mojego pierwszego maila w języku angielskim. Dałam sobie więc spokój myśląc, że może ogłoszenie po prostu jest juz nieaktualne. Często przecież bywa, że gdy na sprzedaż pojawi się lalka Vintage, kilka godzin później jest już sprzedana. Jakież było moje zdziwienie, gdy kilka tygodni później, będąc akurat w Polsce na urlopie, ujrzałam to samo ogłoszenie ale z obniżką ceny z 10 euro na 6! Nie zastanawiałam się sekundy i powstał nowy mail do sprzedawcy - tym razem po flamandzku. Niestety pełen błędów, gdyż ten język nie jest moją mocną stroną...
Ku mojej radości osoba ta odpisała i zgodziła się wysłać Barbie w dogodnym dla mnie terminie.
I tak oto stałam się właścicielką Barbie z moldem Stacey. Ten od…

Metamorfoza zwykłej Basi

Czyli Wielka Paka cz.1.
Pomyślałam ostatnio, że fajnie by było pisać bloga bardziej na bieżąco. Tworzenie notek na świeżo, od razu po przybyciu nowej kandydatki byłoby fajnym udokumentowaniem odczuwanej wtedy radości, a także zapisem pierwszego wrażenia. Nie chce jednak odchodzić od mojej świętej zasady kolejności lalek wedle daty przybycia, więc postanowiłam przez jakiś czas nie kupować nowych modeli*, a skupić się w pełni na omawianiu tego, co już posiadam. ;) Wtedy tylko dam sobie szansę, by "dogonić" ze wpisami wciąż przybywające lalki... (przez zatrzymanie ich przybywania...).
* zasada ta nie dotyczy Fashionistek, bo o nich i tak robię notki zbiorowe i publikuje w dowolnym momencie. Zatem nie skazuje się na całkowitą posuchę w kupowaniu Barbie! 
Zatem do dzieła... Następnym po Baywatch Teresa zakupem była największa, jaką dotychczas kupiłam, paczka z trupkami, w której skład wchodziło około 20 lalek. Część z nich oddałam kuzynce, ponieważ nie znajdowały się one w kręgu moic…

Enchanted Evening Vintage Barbie Reproduction 1995

Z dziś prezentowaną lalką wiążę się dość irytująca historia, która wynikła oczywiście z nieuczciwości sprzedawcy na Allegro oraz mojej naiwności... Barbie ta od dawna znajdowała się w kręgu moich zainteresowań, więc kiedy udało mi się zdać w końcu egzamin na prawo jazdy, postanowiłam zprezentować sobie właśnie ją. Niestety incydent, który miał miejsce po zakupie, skutecznie popsuł mi radość z lalki i dziś nie kojarzy mi sie ona z radością i świętowaniem, a z oszustwem sprzedawcy i moją bezradnością... Ale zacznijmy od początku. Przeglądając Allegro, szczęśliwa po udanym egzaminie, natknęłam się na dwie interesujące aukcje: Solo in the Spotlight Vintage Barbie Reproduction 1995 w stanie używanym, bez pudełka za mniej niż 90 zł oraz Enchanted Evening Vintage Barbie Reproduction 1995 za tą samą cenę ale w pudełku. Dodam, że oba ogłoszenia pochodziły od różnych sprzedawców. Chwilę zajęło mi podjęcie decyzji, którą lalkę wybrać ale nigdy nie zgadniecie, co przeważyło na korzyść dziś omawiane…