Przejdź do głównej zawartości

Barbie as Sugar Plum Fairy in The Nutracker 1996

Dziś zajmę się lalką, która siedzi w moim zbiorze od prawie roku ale zgodnie z zasadą kolejności przybycia, dopiero dziś ma swoje wirtualne pięć minut. Nabyłam ją przez Allegro, jak się okazało od tego samego sprzedawcy, który podpadł mi przy zakupie reprodukcji Enchanted Evening. Oczywiście nie miałam o tym pojęcia, inaczej nigdy nie zaryzykowałabym, że zostanę oszukana drugi raz. Nie przypuszczałam, że *onorka i *ndrewok* (nazwy celowo ocenzurowałam) to tak na prawdę ta sama osoba. Tym razem na szczęście wszystko było z lalką jak należy: Barbie przybyła w stanie NRFB, może w troszkę pogniecionym pudełku, ale po tylu latach trudno znaleźć karton w idealnym stanie.

Sam zakup był w pełni spontaniczny. Znałam ten model od dawna, raz nawet widziałam ją używaną na jakiejś aukcji i już wtedy byłam skłonna kliknąć "kup teraz", jednak ktoś wtedy słono sobie za nią liczył... Opis owej aukcji zapadł mi mocno w pamięć, chyba za sprawą tego, że były to początki mojego zbieractwa i wtedy (muszę to przyznać) bardziej przeżywałam wszelkiego rodzaju lalkowe sprawy. Sprzedawca, zapewne kolekcjoner, tak wówczas opisywał lalkę: "Unikatowe połączenie moldu Superstar z rolą tancerki baletowej". Określenie to wydaje się być niezwykle trafne wobec faktu, że w sekcji kolekcjonerskiej wydano jedynie dwie baletnice o tej, szczerej, uśmiechniętej buźce, natomiast w dziale playline doliczyłam się ich zaledwie trzech. Po roku 1998 role baletnic  w obu sektorach (playline i collector) przejęła bardziej dystyngowana Mackie z ustami zamkniętymi w delikatnym uśmiechu. 

Bohaterka dzisiejszego wpisu jest wyjątkowa również z tego względu, iż to ona zapoczątkowała linię Classic Ballet Series, w której znalazło się dziewięć lalek - każda nawiązująca do jakieś słynnej roli baletowej. Z pośród lalek, tylko dwie pierwsze posiadają twarz Superstar, reszta natomiast ma rysy Mackie i Generation Girl. Zmiana moldu nie była jedyną transformacją, jaka zaszła w obrębie serii. Po roku 2000 zmieniono również kształt pudełka z półokrągłego na prostokątne. Jednak bardziej istotną zmianą z punktu widzenia naszego - czyli miłośników lalek, jest modyfikacja ciałka, która nastąpiła w 1999 roku. Mam tu na myśli przede wszystkim nowe nogi i stopy, którym odebrano artykulację ale za to nadano im niespotykanego wręcz realistycznego kształtu. Poniżej zestawienie wszystkich lalek z serii. Zdjęcia pochodzą ze strony www.thebarbiecollection.com :


1997 Barbie as The Sugar Plum Fairy in The Nutracker
1998 Barbie as  The Swan Queen in Swan Lake 
1999 Barbie as Marzipan in The Nutracker
2000 Barbie as Snowflake in The Nutracker
2000 Barbie Flower Ballerina from The Nutracker
2001 Barbie Swan Ballerina from Swan Lake
2002 Barbie as Peppermint Candy Cane Ballerina in The Nutcracker
2004 Barbie as Titania from A Midsummer Night's Dream (Silver Label)
2004 Barbie As Juliet From Shakespeare's Romeo and Juliet (Silver Label)
Na szczególną uwagę zasługują dwa ostatnie modele, które zostały wydane w pudełkach "trumnach" w ilości ściśle limitowanej (Silver Label). Ich charakteryzacje odbiegają znacznie od reszty składu, dlatego byłam zdziwiona, że przynależą do tej samej serii. 

Nie dawno prezentowałam na blogu Barbie as Marzipan in The Nutracker 1999, która przybyła do mnie naga i bosa. Jak się okazało podczas pisania tej notki, ona również została wydana w ramach serii Classic Ballet Collection (zdjęcie promocyjne w zestawieniu powyżej) . Dzięki temu mogłam przekonać się, jak wyglądają stópki baletnic, które Mattel wprowadził w roku 1999 i których używa aż do dziś. 
Wróćmy jednak do Sugar Plum Fairy Barbie, ponieważ to ona jest główną atrakcją tego wpisu. Jest też jedyną lalką z serii, którą posiadam w kompletnym stanie: od stroju po pudło. 

Gdyby porównać pierwsze i ostatnie wydanie Classic Ballet Collection, można odnieść wrażenie, że seria ewoluowała od playline w stronę kolekcjonerską. Pudło od Sugar Plum Fairy Barbie  w przeciwieństwie do wydań końcowych, wygląda bardzo "playline'owo" i gdyby nie napis "Collector Edition" nikt by pewnie nie wiedział, że ta urocza baletnica w różowym opakowaniu to model adresowany do kolekcjonerów. Moim zdaniem lalka ta nadaje się doskonale do zabawy dla dziecka, zarówno pod względem funkcjonalnym jak i estetycznym. 


Garderoba lalki składa się z sukienki zapinanej na zatrzaski, tiulowych falban na ramiona, rajstop i pointów wiązanych w kostce. Korona na głowie została zrobiona ze złotej, elastycznej tkaniny. 


Włosy Barbie mają bardzo ładny, miodowy odcień, tak inny od platynowych i żółtych blondów ówczesnego świata playline. Jedynym minusem fryzury jest koczek na czubku głowy, który zrobiony jest z bardzo krótkich włosów - jest to zła wiadomość szczególnie dla tych, którzy mieliby ochotę zmienić swojej Sugar Fairy uczesanie. 
Na powyższym zdjęciu widzimy również, że panna ma rootowane rzęsy, które również dodają jej wyjątkowości. W latach 90-tych takie rzęsy otrzymywały tylko niektóre lalki kolekcjonerskie (np znajdująca się w moim zbiorze Midnight Gala Barbie). 
Twarz Barbie jest moim zdaniem bardzo ciekawie ucharakteryzowana. Malunek oka wygląda bajkowo i wspaniale komponuje się z kreacją wróżki. 


Bardzo podoba mi się kontrast między ustami w kolorze fuksji, a morskimi tęczówkami. A skoro  już jesteśmy przy detalach, spójrzmy na poniższy kolaż:


Oraz na zdobienie gorsetu:


Zdradzę Wam, że ta część garderoby jest sporo za duża na Barbie ale jakiś nie mogę się zmobilizować do zrobienia krawieckiej poprawki...


Pod plastikowymi pointami kryją się standardowe stópki, a nie jak w latach późniejszych wyprofilowane w tanecznej pozie. Całe ciałko Barbie jest standardowe: korpus TnT 1966 oraz ręce typu Shani ze zmodyfikowanyni dłońmi. Nóżki są gumowe z ukrytymi wewnątrz zawiasami (zginającymi się na dwa). 





Nie mam pomysłu, co jeszcze uwzględnić w opisie tej lalki. Brakuje prezentacji pudła i certyfikatu oryginalności, które kolejny raz zlekceważyłam, zostawiając w domu moich rodziców. 



Na tym więc kończę tę notkę i zapraszam do dalszej lektury mojego bloga.
Pozdrawiam Wszystkich serdecznie
N. 

Komentarze

  1. Piękne są te kreacje.

    Rewelacyjnie zdobią kolekcję.

    OdpowiedzUsuń
  2. Śliczna!Cóż więcej można powiedzieć...

    OdpowiedzUsuń
  3. Baletnica i syrenka - te dwie postaci chyba nigdy się nie znudzą w lalkowym wydaniu :)
    Sugar plum fairy ma wszystko, czym mattelki od zawsze mnie przyciągały - słodki pyszczek, długie włosy i lekuchną kiecuszkę, ozdobioną złotymi akcentami. Gdybym miała taką lalę w dzieciństwie, to pewnie byłabym dumna jak paw :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Baletnice od Mattela mają swój nieodparty urok, a na specjalnie przystosowanych ciałkach tak wdzięcznie potrafią pozować w tanecznych postawach. Tylko poza rolą baletnicy musiałyby zmieniać całe ciałka żeby móc funkcjonować jako zwykłe lalkowe dziewczyny. Dlatego zawsze mam wrażenie, jakby były zahibernowane w tej jednej postaci, jak prosto z bajki :)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Spiel Mit Barbie 1978

W dzisiejszej notce pokażę Wam kolejną Vintage, która zasiliła moją kolekcję jakieś dziewięć miesięcy temu. Kupiłam ją za 6 euro na lokalnej stronie z ogłoszeniami. Niestety, jak to często bywa z tutejszymi sprzedawcami były komplikacje komunikacyjne. Właściciel lalki nie odpowiedział bowiem na mojego pierwszego maila w języku angielskim. Dałam sobie więc spokój myśląc, że może ogłoszenie po prostu jest juz nieaktualne. Często przecież bywa, że gdy na sprzedaż pojawi się lalka Vintage, kilka godzin później jest już sprzedana. Jakież było moje zdziwienie, gdy kilka tygodni później, będąc akurat w Polsce na urlopie, ujrzałam to samo ogłoszenie ale z obniżką ceny z 10 euro na 6! Nie zastanawiałam się sekundy i powstał nowy mail do sprzedawcy - tym razem po flamandzku. Niestety pełen błędów, gdyż ten język nie jest moją mocną stroną...
Ku mojej radości osoba ta odpisała i zgodziła się wysłać Barbie w dogodnym dla mnie terminie.
I tak oto stałam się właścicielką Barbie z moldem Stacey. Ten od…

Nadia, de verzamelaar uit België en haar prachtige collectie

Witam po długiej przerwie!
Pewnie pomyślicie, że znudziło mi się blogowanie ale nic bardziej mylnego! W ostatnim wpisie wspominałam, że wyjeżdżam na urlop do Polski i tak się złożyło, że zamiast wrócić po zamierzonych dwóch tygodniach musiałam zostać na dłużej. Zatrzymały mnie tu sprawy od dawna wymagające domknięcia, jak na przykład egzamin na prawo jazdy, którego zdawanie po kilku porażkach porzuciłam dwa lata temu... Moje lalki oczywiście zostały w domu... także, te których kolej przypada do pojawienia się na blogu. Gdybym wiedziała, że wyjeżdżam na tak długo zabrałabym ze sobą kilka pań. I chociaż mam kilka nowych egzemplarzy, które kupiłam lub dostałam tu na miejscu, to jednak nie mogę się przemóc, by złamać moją świętą zasadę kolejności! Ten blog jest dla mnie jak archiwum, w którym po latach będę mogła odnaleźć chronologiczny opis mojej kolekcji.
By przerwać tą śmiertelną ciszę na blogu, przygotowałam więc dla Was coś specjalnego, coś, co od dawna chciałam tu pokazać, jednak potr…

Metamorfoza zwykłej Basi

Czyli Wielka Paka cz.1.
Pomyślałam ostatnio, że fajnie by było pisać bloga bardziej na bieżąco. Tworzenie notek na świeżo, od razu po przybyciu nowej kandydatki byłoby fajnym udokumentowaniem odczuwanej wtedy radości, a także zapisem pierwszego wrażenia. Nie chce jednak odchodzić od mojej świętej zasady kolejności lalek wedle daty przybycia, więc postanowiłam przez jakiś czas nie kupować nowych modeli*, a skupić się w pełni na omawianiu tego, co już posiadam. ;) Wtedy tylko dam sobie szansę, by "dogonić" ze wpisami wciąż przybywające lalki... (przez zatrzymanie ich przybywania...).
* zasada ta nie dotyczy Fashionistek, bo o nich i tak robię notki zbiorowe i publikuje w dowolnym momencie. Zatem nie skazuje się na całkowitą posuchę w kupowaniu Barbie! 
Zatem do dzieła... Następnym po Baywatch Teresa zakupem była największa, jaką dotychczas kupiłam, paczka z trupkami, w której skład wchodziło około 20 lalek. Część z nich oddałam kuzynce, ponieważ nie znajdowały się one w kręgu moic…