Przejdź do głównej zawartości

Reprodukcja idealna

Dziś przedstawię Wam kolejną zdobycz, którą upolowałam podczas czteromiesięcznego urlopu w Polsce. Zakup był od dawna planowany, czekałam tylko na dobrą okazję cenową. 
Poniżej omówię powody, które sprawiły, że ta lalka marzyła mi się od dawna. Zapraszam :)



Barbie Black & White Bathing Suit 2014

Laleczka ta to reprodukcja Barbie Ponytail #4. Wydano ją w ramach serii Teenage Fashion Model Collection (Black Label). A teraz postaram się wymienić wszystkie zalety tego modelu w kolejności od najważniejszych do drugorzędnych.

1) Kreacja historyczna 
Dla mnie - cecha najistotniejsza. Barbie ubrana w kultowy "zebra swimsuit", z fryzowaną grzywką i ponytailem to dla mojej kolekcji punkt wyjścia, numer jeden na mojej "taśmie czasu". 


2) Odwzorowanie detali
Mattel kilkanaście lat wcześniej wydał inną reprodukcję Barbie Ponytail - 35th Anniversary Reproduction, która to z kolei miała być reprintem Barbie #1. Wydanie to pod względem odwzorowania detali ustępuje w dużej mierze dziś omawianej wersji. W przeciwieństwie do 35th Anniversary Barbie model z 2014 roku zachwyca perfekcyjnym wykonaniem takich szczegółów jak okulary, grzywka czy odlew dłoni.


3) Pudło
Choć jako kolelcjoner-deboxer nie ekscytuję się zwykle opakowaniami lalek, potrafię docenić i ten aspekt. Pudło "trumna" jest nie tylko niezwykle praktyczne ale i eleganckie, aż dziw bierze, że mamy tu do czynienia z metką "Black Label" (mniej prestiżowe i nielimitowane serie). Pudełko to swoim wąskim kształtem nawiązuje do pierwszych opakowań, w których sprzedawane były wszystkie lalki w latach 60-tych. Warto zwrócić uwagę na grafiki zdobiące front i boki pudełka: nie umieszczono tu oryginalnych rysunków Barbie ubranej w różne outfity, ale same ich cienie, czy kształty.  Ciekawe, gdyż sama reprodukcja również jest swego rodzaju odbiciem, czy "cieniem" oryginału. 




Powyżej przedstawione zalety były mi znane jeszcze przed zakupem, bo same zdjęcia procyjne ujawniały wiele zachęcających detali. Są jednak jeszcze aspekty ukryte, które zbadać możemy jedynie po wzięciu lalki do ręki. Są nimi przede wszystkim kwestie doboru tworzyw. Jakość użytego plastiku, faktura jego powierzchni czy rodzaj tkanin i włosów - te szczegóły często decydują o jakości produktu, a w konsekwencji o ogólnej ocenie zakupionej lalki. Cała ta jakościowa otoczka jest obok designu kluczowym elementem dla sukcesu sprzedażowego. Większość kolekcjonerów przykłada dużą uwagę nie tylko do tego, jak lalka wygląda, ale do tego, jak została wykonana. Nic tak bowiem nie drażni, jak niedociągnięcia fabryczne, wynikające z niedbalstwa i chęci  zbytniego zaoszczędzenia. Większość z nas takie zagrania producentów odbiera bardzo negatywnie, niektórzy nawet rezygnują ze zbierania lalek Mattela na rzecz droższych, ale i lepiej wykonanych modeli innych firm. 
W kontekście powyższych słów bohaterka dzisiejszego posta zasługuje jednak na podziw i uznanie. Moja ocena jakości i wykonania to 10/10 ! 
Już po wzięciu Barbie do ręki czujemy, że jest ona podobnej wagi co oryginalne lalki Vintage. Aby to sprawdzić, postanowiłam zważyć ją za pomocą wagi kuchennej i porównać z ciężarem Vintage Swirl Ponytail Barbie z 1963 roku. Oto rezultaty mojego mini-eksperymentu:
Reprodukcja - 134 g
Oryginał - 145 g 
Lalki Vintage, zwłaszcza te pierwsze, słyną z tego, że ich ciałka w większości nie są puste w środku. Dlatego każdy kto trzymał taką w rękach wie, że są one zaskakująco ciężkie. Uważam to za plus, że reprodukcja, choć troszkę lżejsza, dostała również trochę gramów, gdzie równie dobrze producent mógł oszczędzić na plastiku i zrobić (o zgrozo!) ciałko wydmuszkowe. 
Gdy już nacieszymy się dobrze leżącą w dłoni, zgrabną laleczką, nasze oczy wędrują na jej buźkę. I tu również nie spotka nas żadne rozczarowanie, gdyż twarzyczka jest wykonana perfekcyjnie: począwszy od odlewu wzorowanego na Vintage (pamiętajmy, że oryginalna forma zaginęła), na graficyzacji skończywszy. 


Na tej twarzy każda nawet najmniejsza plamka została przemyślana i naniesiona tak, by nie zburzyć perfekcyjnego wizerunku "vintage". I choć brwi lalki są naniesione troszkę wyżej a ich końcówki są zadarte ku górze, to w mojej opinii jest to nieistotny szczegół. Na ten sam problem zwracałam uwagę przy reprodukcji Superstar Barbie 2009 ale w jej przypadku ta kwestia wydawała mi się bardziej kluczowa. 
Poniżej zamieszczam foto porównawcze przepięknej Bathing Suit Barbie wraz z jej pierwowzorem czyli Barbie Ponytail #4 :

Zwróćmy uwagę na misternie skopiowany malunek oka: mała, biała plamka naniesiona jest u obu lalek w tym samym miejscu. Jest również cienka, czarna obwódka wokół tęczówki. 
Przejdźmy do pozostałych detali:


Oto okulary, które swym wykonaniem wprawiły mnie w osłupienie. Maleńkie zawiasy i przeźroczysta szybka na żywo budzą jeszcze większy zachwyt. 



Ponad to idealnie leżą na nosku Barbie. 

A tu widzimy czarne klapeczki zwane "open toe shoes":





Idealny ponytail (doskonałe ułożenie z każdej strony): 



Lalka ta zawojowała moje serce na tyle, że postanowiłam uhonorować ją uszytą kreacją:




Pierwotnym zamysłem były również srebrne rękawiczki ale Barbie ma na nadgarstku oryginalną metkę, która ma dla mnie zbyt dużą wartość, żeby się jej pozbywać.



Na tym kończę notkę o najlepszej reprodukcji w mojej kolekcji. Pozdrawiam Was serdecznie! 

Komentarze

  1. Piękny nabytek, choć ja bym zdjęła tę metkę ;-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Zgadzam się! Ta wersja jest fantastyczna! Ustępuje tylko reprodukcji Picnic Set, która jest pomiędzy matowym winylem, a "porcelanową" silkstone.
    Uwielbiam to pudełko - skrzyżowanie standardowego białego pudełka vintage z tzw. Pink Shilhouette, w którym Mattel wydawał ubrane wersje ponytaili na wystawy sklepowe i typowego dla Barbie różu Pantone

    OdpowiedzUsuń
  3. kolejna repro, która bardziej mnie urzeka
    niźli original - i już nawet nie walczę z tym
    uczuciem :)

    gratuluję wspaniałego zestawu :)))

    OdpowiedzUsuń
  4. Piękna!Je dziwota,że podbiła Twoje serce.

    OdpowiedzUsuń
  5. Cudowna! Jestem nią zachwycona! A uszyta przez Ciebie kreacja przywodzi na myśl Barbie in the spotlight!

    OdpowiedzUsuń
  6. Zachwyt to za mało! Jest naprawdę cudowna!

    OdpowiedzUsuń
  7. Cudna <3 Ja mam ta mniej udana wersje i choc ja lubie to wyraznie widze wszystkie znaczace roznice ;)

    Gratuluje i pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Witaj :) Widzę, że interesują nas lale z tego samego przedziału czasu. :)
    Ech... Chciałabym kiedyś uzbierać na prawdziwą wczesną Ponytail.
    Zapraszam do mnie, mam repro Enchanted Evening i kilka oryginałów ;)
    Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Spiel Mit Barbie 1978

W dzisiejszej notce pokażę Wam kolejną Vintage, która zasiliła moją kolekcję jakieś dziewięć miesięcy temu. Kupiłam ją za 6 euro na lokalnej stronie z ogłoszeniami. Niestety, jak to często bywa z tutejszymi sprzedawcami były komplikacje komunikacyjne. Właściciel lalki nie odpowiedział bowiem na mojego pierwszego maila w języku angielskim. Dałam sobie więc spokój myśląc, że może ogłoszenie po prostu jest juz nieaktualne. Często przecież bywa, że gdy na sprzedaż pojawi się lalka Vintage, kilka godzin później jest już sprzedana. Jakież było moje zdziwienie, gdy kilka tygodni później, będąc akurat w Polsce na urlopie, ujrzałam to samo ogłoszenie ale z obniżką ceny z 10 euro na 6! Nie zastanawiałam się sekundy i powstał nowy mail do sprzedawcy - tym razem po flamandzku. Niestety pełen błędów, gdyż ten język nie jest moją mocną stroną...
Ku mojej radości osoba ta odpisała i zgodziła się wysłać Barbie w dogodnym dla mnie terminie.
I tak oto stałam się właścicielką Barbie z moldem Stacey. Ten od…

Metamorfoza zwykłej Basi

Czyli Wielka Paka cz.1.
Pomyślałam ostatnio, że fajnie by było pisać bloga bardziej na bieżąco. Tworzenie notek na świeżo, od razu po przybyciu nowej kandydatki byłoby fajnym udokumentowaniem odczuwanej wtedy radości, a także zapisem pierwszego wrażenia. Nie chce jednak odchodzić od mojej świętej zasady kolejności lalek wedle daty przybycia, więc postanowiłam przez jakiś czas nie kupować nowych modeli*, a skupić się w pełni na omawianiu tego, co już posiadam. ;) Wtedy tylko dam sobie szansę, by "dogonić" ze wpisami wciąż przybywające lalki... (przez zatrzymanie ich przybywania...).
* zasada ta nie dotyczy Fashionistek, bo o nich i tak robię notki zbiorowe i publikuje w dowolnym momencie. Zatem nie skazuje się na całkowitą posuchę w kupowaniu Barbie! 
Zatem do dzieła... Następnym po Baywatch Teresa zakupem była największa, jaką dotychczas kupiłam, paczka z trupkami, w której skład wchodziło około 20 lalek. Część z nich oddałam kuzynce, ponieważ nie znajdowały się one w kręgu moic…

Enchanted Evening Vintage Barbie Reproduction 1995

Z dziś prezentowaną lalką wiążę się dość irytująca historia, która wynikła oczywiście z nieuczciwości sprzedawcy na Allegro oraz mojej naiwności... Barbie ta od dawna znajdowała się w kręgu moich zainteresowań, więc kiedy udało mi się zdać w końcu egzamin na prawo jazdy, postanowiłam zprezentować sobie właśnie ją. Niestety incydent, który miał miejsce po zakupie, skutecznie popsuł mi radość z lalki i dziś nie kojarzy mi sie ona z radością i świętowaniem, a z oszustwem sprzedawcy i moją bezradnością... Ale zacznijmy od początku. Przeglądając Allegro, szczęśliwa po udanym egzaminie, natknęłam się na dwie interesujące aukcje: Solo in the Spotlight Vintage Barbie Reproduction 1995 w stanie używanym, bez pudełka za mniej niż 90 zł oraz Enchanted Evening Vintage Barbie Reproduction 1995 za tą samą cenę ale w pudełku. Dodam, że oba ogłoszenia pochodziły od różnych sprzedawców. Chwilę zajęło mi podjęcie decyzji, którą lalkę wybrać ale nigdy nie zgadniecie, co przeważyło na korzyść dziś omawiane…