Przejdź do głównej zawartości

Ballet Wishes 2016

Po pięknej, tchnącej sterylną nowością reprodukcji Ponytail Barbie #4, pokusiłam się na kolejny egzemplarz NRFB, ale aby uniknąć monotonii w kolekcjonowaniu, wybrałam model z zupełnie innego działu tematycznego. 


Skusiła mnie nie tylko niska cena, ale i ogólne piękno lalki, które przyciągało mnie niczym magnez. I choć uwielbiam "trupki", to miło jest też czasem kupić coś w pudełku wraz z dołączonym stojakiem. Oto więc mój nowy nabytek:




Zanim jednak zacznę dokładniejszą prezentację mojego zakupu, podam kilka informacji na temat serii, do której lalka przynależy.:
Linia Ballet Wishes, choć została opatrzona napisem "Barbie Collector", dedykowana jest bardziej starszym dziewczynkom niż dorosłym kolekcjonerom, co sugerują również inne słowa znajdujące się na pudełku: for your little ballerina. Na dole opakowania możemy znaleźć natomiast "metkę" Pink Label, którym oznacza się lalki przeznaczone dla  starszych dzieci, jako zaproszenie do dalszego kolekcjonowania. 
Pierwsze wydanie Ballet Wishes wypuszczono na rynek w 2013 roku, zatem jest to młody projekt, w którego skład wchodzi zaledwie kilka lalek. Poniżej trzy z pośród czterech wydań Ballet Wishes:

Od lewej: rocznik 2013, 2014 i 2015.
Zdjęcia pochodzą z internetu.
Cechą łączącą wszystkie cztery wypusty jest przede wszystkim facemold Mackie, który lepiej pasuje do tancerki baletowej niż wyszczerzony w szerokim uśmiechu Generation Girl, czy Millie. 



 Nie trzeba być znawcą klasycznego baletu, by rozpoznać, w jakie postaci wcieliły się poszczególne lalki, ponieważ Mattel operuje tu najbardziej znanymi w potocznym odbiorze charakteryzacjami. Moja Barbie to Odetta z Jeziora Łabędziego, inspiracje oryginalnymi kreacjami są bardzo wyraźne:


Moskiewski balet
Zdjęcie pochodzi z internetu
Suknia Odetty, w przeciwieństwie do dziewcząt zaklętych w łabędzie, jest ozdobiona w dwóch dodatkowych miejscach: na dekolcie widnieje coś, na kształt litery "V", a w miejscu styku gorsetu i tiulowej spódnicy są dwie dodatkowe, zaokrąglone warstwy materiału. Te elementy, wraz z charakterystyczną opaską na głowę, posiada również w swej stylizacji Ballet Wishes Barbie 2016



Choć Mattelowski kostium jakością nie powala, gdyż został stworzony za pomocą najprostszych rozwiązań, to efekt jest bardzo miły dla oka. Może nie użyto tu piór ani puchu, ale motyw ten zręcznie odwzorowano za pomocą brokatu i tuszu. 


Jedynie opaska mogłaby być inaczej pomyślana ale nie jest źle. Przyjrzyjmy się teraz twarzy Barbie "Odetty":





Facemold Mackie jest najbardziej plastyczną twarzą, jaką Barbie nosiła kiedykolwiek. Buzia ta wypada dobrze zarówno w mocnym, jak i delikatnym makijażu. Tak się składa, że posiadam w inwentarzu jeszcze jedną ballerinę o tych rysach:




Laleczka ta nigdy nie pojawiła sie na blogu, ponieważ nie posiadałam dla niej godnego odzienia. Mieszka u mnie już od półtora roku. Jest to Barbie as Marzipan from The Nutracker 1999  i została wydana w ramach edycji kolekcjonerskiej ("Collector Edition"). Tak oto ubrana była w oryginale:



Piękny outfit! Nie mam niczego, co dorównywałoby choć połowicznie tej misternie uszytej kreacji dlatego moja Marzipan Barbie pozostaje schowana w odmętach szafy. Na potrzeby sesji ubrałam ją w tutu od Vintage Balleriny 1976. 




Barbie as Marzipan ma moim zdaniem ładniejsze oczka: są w bardziej naturalnym rozmiarze, o ciekawym kolorze tęczówki, a do tego wprawiane rzęsy! Obie lalki mają za to ładny, alabastrowy odcień cery. 



Zajmijmy się teraz porównaniem ciałek. Obie Panie są jednakowego wzrostu ale jest to tylko zbieg okoliczności, gdyż ich ciałka różnią się diametralnie. Zacznijmy od dłoni:






Jak widzimy, Ballet Wishes Barbie posiada znacznie większe dłonie. Ten typ dłoni wraz z ugiętymi na kształt półokręgu rękami wprowadzono w 2015 roku. Wcześniej balleriny otrzymywały ręce i dłonie od Model Muse.

Barbie as Marzipan ma natomiast znany już od lat 90-tych prototyp dłoni. 


Również korpusy lalek są różne. U Ballet wishes Barbie owa część ciała pochodzi od Model Muse, a Barbie as Marzipan posiada zwykły playline'owy korpus z zawiasem kulkowym w talii:


Hollywood Hair Barbie 1999 i Barbie as Marzipan from Nutracker 1999. Lalki posiadają identyczne korpusy z taką samą sygnaturą: 1993 Mattel INC MALAYSIA

Balleriny posiadają również inne nogi:



Ballet Wishes Barbie ma nóżki artykułowane, natomiast ta druga posiada kończyny nieruchome ale za to zastygłe w bardzo ładnej, realistycznej pozie. Stóp lalek nie mogę do końca porównać, gdyż Ballet Wishes ma zeszyte wstążki i żeby zdjąć jej buty musiałabym zniszczyć te maleńkie kokardki, których nie byłabym w stanie potem odtworzyć:




Sądząc jednak po rozmiarze, obie lalki mają zapewne jednakowe stopy, które nawiasem mówiąc są jak na Barbie bardzo duże:






Widzieliście kiedyś takie nóżki? Długo miałam problem z obuwiem dla tej Barbie i dopiero podczas robienia zdjęć do tej notki odkryłam, że od dawna mam pointy w jej rozmiarze:


Pointy od Steffie Love z lat 90-tych lub starsze

A tutaj cudowne buciki Ballet Wishes:



Na tym kończę!
Do następnego, pozdrawiam ;)

Komentarze

  1. Nie masz pojęcia, jak bardzo spodobały mi się Twoje baletnice! Jestem nimi zachwycona! Ogromnie ujęły mnie twarze, stroje, ale też dłonie i stopy! Żeby tak Mattel "wyprodukował" jakieś fajne stópki swoim wszystkim dziewczynom, nie miałabym nic przeciwko temu :)))

    OdpowiedzUsuń
  2. Sliczne obydwie <3 A te stopki to i mnie urzekly :)

    OdpowiedzUsuń
  3. No to możesz już wystawiać balet :) Bardzo mi się podoba jak baletnice od Mattela są przystosowane do ładnego tanecznego pozowania. Szkoda tylko, że w innej roli muszą zmieniać całe ciałko ;)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Spiel Mit Barbie 1978

W dzisiejszej notce pokażę Wam kolejną Vintage, która zasiliła moją kolekcję jakieś dziewięć miesięcy temu. Kupiłam ją za 6 euro na lokalnej stronie z ogłoszeniami. Niestety, jak to często bywa z tutejszymi sprzedawcami były komplikacje komunikacyjne. Właściciel lalki nie odpowiedział bowiem na mojego pierwszego maila w języku angielskim. Dałam sobie więc spokój myśląc, że może ogłoszenie po prostu jest juz nieaktualne. Często przecież bywa, że gdy na sprzedaż pojawi się lalka Vintage, kilka godzin później jest już sprzedana. Jakież było moje zdziwienie, gdy kilka tygodni później, będąc akurat w Polsce na urlopie, ujrzałam to samo ogłoszenie ale z obniżką ceny z 10 euro na 6! Nie zastanawiałam się sekundy i powstał nowy mail do sprzedawcy - tym razem po flamandzku. Niestety pełen błędów, gdyż ten język nie jest moją mocną stroną...
Ku mojej radości osoba ta odpisała i zgodziła się wysłać Barbie w dogodnym dla mnie terminie.
I tak oto stałam się właścicielką Barbie z moldem Stacey. Ten od…

Metamorfoza zwykłej Basi

Czyli Wielka Paka cz.1.
Pomyślałam ostatnio, że fajnie by było pisać bloga bardziej na bieżąco. Tworzenie notek na świeżo, od razu po przybyciu nowej kandydatki byłoby fajnym udokumentowaniem odczuwanej wtedy radości, a także zapisem pierwszego wrażenia. Nie chce jednak odchodzić od mojej świętej zasady kolejności lalek wedle daty przybycia, więc postanowiłam przez jakiś czas nie kupować nowych modeli*, a skupić się w pełni na omawianiu tego, co już posiadam. ;) Wtedy tylko dam sobie szansę, by "dogonić" ze wpisami wciąż przybywające lalki... (przez zatrzymanie ich przybywania...).
* zasada ta nie dotyczy Fashionistek, bo o nich i tak robię notki zbiorowe i publikuje w dowolnym momencie. Zatem nie skazuje się na całkowitą posuchę w kupowaniu Barbie! 
Zatem do dzieła... Następnym po Baywatch Teresa zakupem była największa, jaką dotychczas kupiłam, paczka z trupkami, w której skład wchodziło około 20 lalek. Część z nich oddałam kuzynce, ponieważ nie znajdowały się one w kręgu moic…

Nadia, de verzamelaar uit België en haar prachtige collectie

Witam po długiej przerwie!
Pewnie pomyślicie, że znudziło mi się blogowanie ale nic bardziej mylnego! W ostatnim wpisie wspominałam, że wyjeżdżam na urlop do Polski i tak się złożyło, że zamiast wrócić po zamierzonych dwóch tygodniach musiałam zostać na dłużej. Zatrzymały mnie tu sprawy od dawna wymagające domknięcia, jak na przykład egzamin na prawo jazdy, którego zdawanie po kilku porażkach porzuciłam dwa lata temu... Moje lalki oczywiście zostały w domu... także, te których kolej przypada do pojawienia się na blogu. Gdybym wiedziała, że wyjeżdżam na tak długo zabrałabym ze sobą kilka pań. I chociaż mam kilka nowych egzemplarzy, które kupiłam lub dostałam tu na miejscu, to jednak nie mogę się przemóc, by złamać moją świętą zasadę kolejności! Ten blog jest dla mnie jak archiwum, w którym po latach będę mogła odnaleźć chronologiczny opis mojej kolekcji.
By przerwać tą śmiertelną ciszę na blogu, przygotowałam więc dla Was coś specjalnego, coś, co od dawna chciałam tu pokazać, jednak potr…