Przejdź do głównej zawartości

Spiel Mit Barbie 1978

W dzisiejszej notce pokażę Wam kolejną Vintage, która zasiliła moją kolekcję jakieś dziewięć miesięcy temu. Kupiłam ją za 6 euro na lokalnej stronie z ogłoszeniami. Niestety, jak to często bywa z tutejszymi sprzedawcami były komplikacje komunikacyjne. Właściciel lalki nie odpowiedział bowiem na mojego pierwszego maila w języku angielskim. Dałam sobie więc spokój myśląc, że może ogłoszenie po prostu jest juz nieaktualne. Często przecież bywa, że gdy na sprzedaż pojawi się lalka Vintage, kilka godzin później jest już sprzedana.
Jakież było moje zdziwienie, gdy kilka tygodni później, będąc akurat w Polsce na urlopie, ujrzałam to samo ogłoszenie ale z obniżką ceny z 10 euro na 6! Nie zastanawiałam się sekundy i powstał nowy mail do sprzedawcy - tym razem po flamandzku. Niestety pełen błędów, gdyż ten język nie jest moją mocną stroną...

Ku mojej radości osoba ta odpisała i zgodziła się wysłać Barbie w dogodnym dla mnie terminie.

I tak oto stałam się właścicielką Barbie z moldem Stacey. Ten odlew twarzy powstał dla nowej przyjaciółki Barbie na początku Mod Ery, w roku 1968. Choć Stacey zniknęła z taśm produkcyjnych w 1971 roku, jej facemold pozostal w obiegu, gdyz tego samego roku przejęła go Barbie Malibu.
Inne wydania Barbie z twarzą "Stacey" to Standard European z 1974 roku, czy przeznaczona na niemiecki rynek Spiel Mit Barbie...


Zdjecie z internetu
To właśnie ta ostatnia trafiła do mnie i to o niej będzie mowa. Jako źe jest to moja pierwsza lalka z tym head moldem, pozwolę sobie opisać moje pierwsze wrażenie po jej zobaczeniu.
Pamiętam bardzo dokładnie moment, w którym wyjęłam ją z pomiędzy gazet z tekturowego pudla. Jak zwykle poczułam zapach starej gumy i plastiku, a moim oczom ukazała się ubrana w błękitne ciuszki Barbie. Pierwsza moja myśl? "Dziwna". Zaskoczyła mnie swym wyglądem. To co mnie w niej uderzyło to nieco za mała główka, nie pasująca do dość korpulentnego ciałka TnT (zdjęcia tego nie oddają!). Jednak mimo urodowego defektu polubiłam ją, za błyszczącą fakturę twarzy i ręcznie malowany makijaż. Niestety przybyła do mnie w zastępczym ubranku, które na dodatek prawdopodobnie pochodzi od jakieś klona. I tu zaczął się problem...
Mojej "małogłowej" nie było do twarzy w żadnym z posiadanych przeze mnie ubranek. Długie spódnice stanowiące większość w moim zbiorze starych ubranek, uwypuklały dysproporcję między dużym tułowiem a drobną główką. Przebierałam ją chyba 3 miliony razy, aż pewnego ranka przy piciu kawy naszła mnie ochota na przebieranie lalek Vintage i wtedy właśnie znalazłam dla niej coś odpowiedniego.



Bluzeczka nie jest zidentyfikowana ale istnieje duże prawdopodobieństwo, że pochodzi od Barbie, natomiast na spódnicy znajduje się  metka "Barbie Genuine Fashion" co nasuwa wniosek, że musi pochodzić z lat 90-tych lub 80-tych. 

Buzia Barbie choć lekko błyszczy, posiada też nieco chropowatą fakturę. Ten z pozoru nieistotny szczegół, ujął mnie za moje kolekcjonerskie serce. :)



Choć malunek twarzy bardzo mi się spodobał w swej prostocie kształtów i barw, to niestety ale nie wyciąga z buźki "Stacey" całego potencjału piękna. Wąskie oczy w połączeniu z okrągłym, krótkim noskiem nie wypadają już tak dobrze, jak u pierwszych wydań tej twarzy z Mod Ery. Usta są drobne i lekko rozchylone w delikatnym uśmiechu. Wszystko to sprawia, że uroda Barbie nie pasuje do amerykańskiego kanonu nieskazitelnej piękności, ale za to wygląda bardziej jak przeciętna dziewczyna. 
Na koniec powiem dwa słowa o cialku. 



Korpus jaki tu widzimy to Twist 'n Turn, taki sam z jakim debiutowała Barbie Superstar w 1976 roku. Dziś kojarzony jest nieodłącznie z moldem "Superstar" oraz całymi latami 80-tymi i 90-tymi. Dziś omawiana lalka jest więc połączeniem ciała nowej generacji z twarzą starszego typu. 
Nóżki Barbie zginaja się na trzy i mają stopki z wyraźnie zaznaczonymi palcami. 



Sygnatura mieści się na pupie, jak u wszystkich lalek do początku lat 80-tych. Ta została wyprodukowana na Filipinach. 


A Wy co sądzicie na temat jej urody?




Do zobaczenia w kolejnym wpisie :) 

Komentarze

  1. Uważam, że jest cudna i niesamowite, że tak mało za nią zapłaciłaś, bo wszak przeliczając te pieniądze na polskie zlotówki to i tak wychodził mało jak za taką laluszę. Zazdroszczę niesamowicie, bo w tej chwili to już chyba pojedyncze egzemplarze tych laleczek na świecie zostały. Mnie ona się bardzo podoba :-) Cudny nabytek, który wzbogacił Twoje lalkowe zasoby, zarówno estetycznie, jak też historycznie i kolekcjonersko :-) Buziaki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadza się, że cena była niska Ale tutaj się to często zdarza. Ostatnio ktoś sprzedawał Care Ballerine za 3,50 albo Francie za 2 euro. Nie każdy jest świadomy jakim skarbem są lalki z tajemniczym napisem "mattel" :)

      Usuń
    2. W Niemczech tez czasem sie zdarzy znalezc jakas perelke za rozsadne pieniadze. Jednak czesciej trafia sie na ludzi ,ktorym sie wydaje ze skoro Barbie jest z lat np.80 to nie wiadomo jaki rarytas maja w garsci...nie wazne ze ma powyrywane nogi, obciete wlosy czy uszkodzony make up...Gola ,zmasakrowana ale cena zwala z nog...

      Usuń
    3. Urszulo, przypadki o jakich piszesz widuje i tutaj i zawsze niezły mam ubaw z takich aukcji :D raz jeden Belg się obraził gdy zaproponowalam cenę 7 euro za kilka par torebek i bucikow z lat bodajże 2000-2001...

      Usuń
  2. nie jestem fanką tej buźki -
    ale trzeba przyznać - jest
    inna od dzisiejszych a to już
    ogromny plus :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak, inna niż wszystkie. Jak zwykle trafiłaś w samo sedno ;)

      Usuń
  3. Piękny nabytek, tylko pozazdrościć :)

    OdpowiedzUsuń
  4. bardzo fajnie ja ubrałaś - mocne kolory, mini i kozaki - prawdziwy styl vintage!:) Świetny nabytek, gratuluję!:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Dokladnie takie smo spostrzezenie nasunelo mi sie kiedy pierwszy raz zobaczyam moja Stacey :) Jednak tak jak piszesz dysproporcja gubi sie przy odpowiednim ubiorze. Ja mam ich dwie ,jedna udalo mi sie dostac w oryginalnym stroju a druga tez przebieram od czasu do czasu...az trafie na ten odpowiedni stroj ,ktory zostanie z nia na dluzej :)

    Gratuluje i pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Gratuluję nabytku! Ja lubię wszelkie dysproporcjonalne - nieidealne twarze u lalek... Żywię też sympatię do tego konkretnego moldu, ale cóż... widać umrę już jako niepokorna natura ;-)
    Ach, ten magiczny zapach dawnej gumy, jak wrota do przeszłości! Ile wiąże się z nim moich dobrych wspomnień z... dobrych czasów.

    OdpowiedzUsuń
  7. Muszę przyznać, że twarzyczka odpowiada mi bardzo! Nie musi być pięknością, choć tej nic nie brakuje! Jest naprawdę śliczną, sympatyczną dziewczyną. Jednak znawcy i kolekcjonerzy z pewnością uznają ją w całości jako bezcenny skarb :-) Gratuluję zakupu w tak atrakcyjnej cenie!

    OdpowiedzUsuń
  8. Faktycznie na zdjęciach nie rzuca się w oczy ta dysproporcja pomiędzy główką, a ciałkiem. Dla mnie ta lalka jest piękna, taka vintage na 200% ;-) Nosek jest słodki, a oczka wyglądają, jakby mrużyła je uśmiechając się. Fajnie, że jednak udało Ci się ją kupić!

    OdpowiedzUsuń
  9. Bardzo mi się podoba ta laleczka.Super wygląda w tym ubranku!.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Nadia, de verzamelaar uit België en haar prachtige collectie

Witam po długiej przerwie!
Pewnie pomyślicie, że znudziło mi się blogowanie ale nic bardziej mylnego! W ostatnim wpisie wspominałam, że wyjeżdżam na urlop do Polski i tak się złożyło, że zamiast wrócić po zamierzonych dwóch tygodniach musiałam zostać na dłużej. Zatrzymały mnie tu sprawy od dawna wymagające domknięcia, jak na przykład egzamin na prawo jazdy, którego zdawanie po kilku porażkach porzuciłam dwa lata temu... Moje lalki oczywiście zostały w domu... także, te których kolej przypada do pojawienia się na blogu. Gdybym wiedziała, że wyjeżdżam na tak długo zabrałabym ze sobą kilka pań. I chociaż mam kilka nowych egzemplarzy, które kupiłam lub dostałam tu na miejscu, to jednak nie mogę się przemóc, by złamać moją świętą zasadę kolejności! Ten blog jest dla mnie jak archiwum, w którym po latach będę mogła odnaleźć chronologiczny opis mojej kolekcji.
By przerwać tą śmiertelną ciszę na blogu, przygotowałam więc dla Was coś specjalnego, coś, co od dawna chciałam tu pokazać, jednak potr…

Metamorfoza zwykłej Basi

Czyli Wielka Paka cz.1.
Pomyślałam ostatnio, że fajnie by było pisać bloga bardziej na bieżąco. Tworzenie notek na świeżo, od razu po przybyciu nowej kandydatki byłoby fajnym udokumentowaniem odczuwanej wtedy radości, a także zapisem pierwszego wrażenia. Nie chce jednak odchodzić od mojej świętej zasady kolejności lalek wedle daty przybycia, więc postanowiłam przez jakiś czas nie kupować nowych modeli*, a skupić się w pełni na omawianiu tego, co już posiadam. ;) Wtedy tylko dam sobie szansę, by "dogonić" ze wpisami wciąż przybywające lalki... (przez zatrzymanie ich przybywania...).
* zasada ta nie dotyczy Fashionistek, bo o nich i tak robię notki zbiorowe i publikuje w dowolnym momencie. Zatem nie skazuje się na całkowitą posuchę w kupowaniu Barbie! 
Zatem do dzieła... Następnym po Baywatch Teresa zakupem była największa, jaką dotychczas kupiłam, paczka z trupkami, w której skład wchodziło około 20 lalek. Część z nich oddałam kuzynce, ponieważ nie znajdowały się one w kręgu moic…