Przejdź do głównej zawartości

Barbie The Look Red Carpet #3 Gold Gown 2013

Witajcie po długiej przerwie!

Chyba tak długiej ciszy jeszcze na tym blogu nie było! Codziennie wchodzę na bloggera i widzę, jak często udzielacie się na swoich stronkach. Czuję się wtedy, jakbym się z czegoś nie wywiązywała... 

Przyznam, że ostatnio miałam dość dużo wolnego czasu, a teraz będę mieć go jeszcze więcej, bo przyjechał ktoś bliski z rodziny męża i będę mieć dużą pomoc przy synku. Dlaczego więc nie pisałam? Mieszkamy w samym sercu Europy i mamy tu najwyższe zagrożenie w związku z atakami terrorystycznymi. Z tego powodu  nie było u mnie odpowiedniego nastroju do pisania bloga, choć lalkami się zajmowałam, przebierałam, ustawiałam... 

Świat lalek jest taki beztroski. A na zewnątrz dzieją się tak okropne rzeczy... codziennie rano czytam wiadomości i nie będę ukrywać, że robię to ze strachem "co tym razem". Ale do rzeczy...

Dziś chciałabym zaprezentować Wam kolejną lalkę ze swojej kolekcji. Ta paniusia mieszka u mnie od pięciu miesięcy i w końcu doczekała się własnego miejsca na blogu. Co więcej, myślę, że to zagości ona tu jeszcze wiele razy, gdyż jest to piękna lalka o fajnych, kręconych włosach, które w przyszłości planuje poddać małym zabiegom prostującym. Wówczas to powstanie kolejna notka z jej udziałem. Tytułem wstępu powiem, że jest to "koleżanka Barbie", czyli nie żadna blondyna o niebieskich oczach i bladej cerze, a gorąca, latynoska piękność, o moldzie Goddes i ciele w odcieniu "light brown". Barbie The Look z serii Red Carpet #3


Powyżej zdjęcie z fleszem, gdyż przy obecnej pogodzie ciężko o dobre światło, a poza tym trzeba przyznać, że dość dobrze widoczne są tu detale twarzy a kolorystyka nie jest zniekształcona. Odcień jej skóry jest bardzo ciepły, więc pasuje do niej kreacja utrzymana w złocie.Makijaż jest delikatny, ale galowy: złoto-wrzosowe i opalizujące cienie plus wachlarz rootowanych rzęs oraz usteczka pomalowane bardzo jasną pomadką. Ładnie.

Kreacja jest obłędna. Długa suknia syrena wykonana z pięknego materiału i bardzo dokładnie odszyta. Zapięcia są na rzepy, a pod spodem cieniutka podszewka z organzy.



Nie lubię jedynie tych butów. Są toporne i ciężko się je zdejmuje. Mam wrażenie, że nie zbyt pasują tu do całości (odcieniem). Kolczyki sztywne, nie dyndają :(

Ale i tak Bogini prezentuje się pięknie w ubraniu:



Włosy są bardzo fajne. Bez grama lakieru, ani kleju. Ciepły, jasny brąz z blond pasemkami:


Istna burza loczków. Po rozczesaniu będzie ich jeszcze więcej i planuje to zrobić, wtedy pokaże rezultat na blogu. Teraz wyglądają tak:



Omówię jeszcze jedną kwestię, która powinna w zasadzie znaleźć się na początku mojego wywodu, mianowicie historię jej kupna. :) A jest co opowiadać... Tyle nerwów przy żadnej mojej lace nie straciłam. Ale od początku...
Wszystkie lalki z tej serii były bardzo ładne, toteż długo nie mogłam się zdecydować, którą kupić najpierw. Zgodnie z zasadą, iż priorytetem zawsze ma być z lalka z moldem, którego jeszcze nie mam w kolekcji padło na Gold Gown, czyli omawianą Boginię. Zaczęłam łowy na allegro. I się okazało, że nigdzie jej nie ma... na ebayu były może ze dwie sztuki ale drogie jak pieron. Popsuło mi to humor, ale postanowiłam czekać. Po kilku dniach pojawiły się nowe aukcje z lalkami Red Carpet. Na wielu z nich oferowane były wszystkie cztery lalki do sprzedania z zastrzeżeniem, iż przed zakupem trzeba napisać maila z pytaniem, czy dany model jest dostępny. Jak się pewnie domyślacie na pięć moich maili o tą lalkę, wszystkie były negatywne. Spowodowało to, że jeszcze bardziej się na nią napaliłam... znacie to z autopsji na pewno. :) W końcu znalazłam aukcje, w której wystawiona była ONA. Kliknęłam "kup teraz", zapłaciłam i czekałam. Czekałam, czekałam... zero odzewu ze strony sprzedawcy. Zwykle piszą, że dziękują za zakupy i takie tam bla bla... jeden dzień, drugi, cisza. W końcu napisałam. Nie odpisali. Zaczęłam się lekko irytować. Na czwarty dzień zadzwoniłam do biura z milionem pytań o moje zamówienie. Pani je potwierdziła, stwierdziła, że zostało już zabrane z magazynu przez kuriera. Jednak miałam wrażenie, że ta kobieta nie ogarnia... i że nie jest pewna tego co mówi. Coś przebąkiwała, że ona to jeszcze sprawdzi i oddzwoni... nie zrobiła tego. :) Po dwóch mailach z mojej strony i dwóch dniach czekania dostałam w odpowiedzi największą ściemę ever. Uwaga: laleczka uległa uszkodzeniu w transporcie, zniszczenie to jest tak straszne, że nie nadaje się ona do sprzedaży. Jesteśmy zmuszeni anulować zamówienie. Tia... założeę się, że wcale nie mieli jej na stanie, a moje zamówienie było na szarym końcu zaległych ofert, których było kilkaset, a wszystko to na głowie jednej lub dwóch osób... skąd ja to znam... :) O kasę upominałam się tydzień. Oczywiście kolejne kłamstwa, że przelew został zrobiony i tak dalej...
Ale to jeszcze nic w porównaniu z tym, jak zostałam zrobiona w bambuko przez następnego sprzedawcę. Ten to w ogóle nie wiedział, co sprzedaje. Oferował Gold Gown na swojej aukcji nie mając jej na stanie - bezczelność. Przysyłał swoim klientom towar według niego podobny, licząc, że ten się nie kapnie - nieopisana bezczelność. I tak też postąpił ze mną. Jak dostałam wiadomość od mamy: "przyszła Ci lalka, ale Ty już taką masz", to mnie zmroziło. Dzwonie, prawie w stanie przedrzucawkowym do mamy licząc, że jednak się pomyliła... ale mama w przeciwieństwie do pana sprzedającego widzi subtelne różnice pomiędzy nimi: 

zdjęcie pożyczone z: http://mysteffiedolls.tumblr.com/page/44

Przysłał mi Barbie The Look City Shine. Też w złotej sukni i z brązowymi włosami. Przełknęłabym to, gdyby nie fakt, że taka już znajdowała się w mojej kolekcji. Musiałam lalkę odesłać i znów kolejne dni czekać na zwrot pieniędzy.
Ale jak to mówią do trzech razy sztuka. Tym razem od niechcenia wzięłam udział w licytacji. Nikt nie brał w niej udziału więc wreszcie zostałam właścicielką Bogini i tym razem miałam pewność, że nie zostanę oszukana. Trafiła mi się bardzo miła allegrowiczka. Ufff...
Goddes przybyła do mnie w stanie mint in box, zatem w moich oczach kolekcjonera-deboxera bezwzględnego, była to nówka sztuka. Byłam szczęśliwa. I do dziś pamiętam te nerwy i całe kombinowanie, by ją zdobyć. Dlatego bardziej ją doceniam. :) Zapraszam do obejrzenia moich amatorskich zdjęć, będących zakałą fotografii: :D














PaPa... Do następnego razu! 
Buziaki i dziękuje za uwagę:)


Komentarze

  1. Ty szczęściaro!!!!!! Tylko gratulować wytrwałości :)))
    Ja dwa razy podchodziłam do kupna jej i chyba w końcu zrezygnowałam :(
    W pierwszym przypadku, tak jak u Ciebie sprzedawca nie wiedziała co sprzedaje, ale kasę oddał o dziwo dość szybciutko :) Drugie moje podejście było na MALL.pl
    Kasę wzięli, a próbowali wcisnąć mi tak samo jak w Twoim przypadku
    Barbie The Look City Shine i tego było już za wiele, dość :(
    Może kiedyś, może jakimś cudem uda się :)))
    Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. może trafiłyśmy na tego samego sprzedawcę...jeszcze całkiem nie dawno widziałam jego ofertę na all. tą samą na którą ja się nacięłam. gościu nie ma pojęcia, że lalka, którą "oferuje" jest pożądana przez kolekcjonerów i że nieźle się oni wkurzają, gdy okazuje się, że zostali oszukani. aż miałam ochotę napisać mu maila, by zmienił zdjęcie i opis aukcji. ile osób się zawiodło, to mogę się tylko domyślać...
      pozdrawiam ciepło!:)

      Usuń
  2. Niezłe perypetie, ja też jakiś czas temu rozgladalam się za tą lalką i pomimo kilku jej zdjęć w ofertach, faktycznie nie była dostepna. Gdybym ją dorwala to pewnie wyprostowalabym jej włosy :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. czasem jeszcze ją widuje na allegro, ale jest trochę droższa niż pozostałe lalki z serii. mimo to warta jest nawet tych kilku złotówek więcej! też planuje wyprostować jej włosy.:) kiedyś...:)

      Usuń
  3. Alez perypetii bylo ale najwazniejsze ze w koncu ta piekna lalka trafila do ciebie!!! gratuluje! Jest wspaniala <3

    OdpowiedzUsuń
  4. olśniewająca - warta każdego gramma obaw... ♥

    OdpowiedzUsuń
  5. Bogini i tyle! Nerwów Ci zżarła a właściwie jej poprzedni właściciele, ale za to teraz posiadasz jedną z najpiękniejszych lalek!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oj zżarła zżarła... :) ale kazdy z nas ma pewnie w kolekcji taka pupilke, ktora ciezko bylo zdobyc..:)

      Usuń
  6. Oj piękna to lalka! jakże ja bym taką chciała! :)) Po pierwsze mold, który lubię, po drugie - niewątpliwie piękność, (te włosy ma boskie!) po trzecie: ciuszki też bardzo ciekawe. Pozdrawiam i zachwycam się fotkami, bo jest czym :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Piękna lalka, świetnie ją zaprezentowałaś na swoich zdjęciach w półmroku, bardzo klimatycznie :)

    Współczuję tych przejść ze sprzedającymi, ale niestety w lalkowym hobby prędzej czy później takie sytuacje się zdarzają. Możesz uznać, że przeszłaś swoisty chrzest bojowy :D

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Spiel Mit Barbie 1978

W dzisiejszej notce pokażę Wam kolejną Vintage, która zasiliła moją kolekcję jakieś dziewięć miesięcy temu. Kupiłam ją za 6 euro na lokalnej stronie z ogłoszeniami. Niestety, jak to często bywa z tutejszymi sprzedawcami były komplikacje komunikacyjne. Właściciel lalki nie odpowiedział bowiem na mojego pierwszego maila w języku angielskim. Dałam sobie więc spokój myśląc, że może ogłoszenie po prostu jest juz nieaktualne. Często przecież bywa, że gdy na sprzedaż pojawi się lalka Vintage, kilka godzin później jest już sprzedana. Jakież było moje zdziwienie, gdy kilka tygodni później, będąc akurat w Polsce na urlopie, ujrzałam to samo ogłoszenie ale z obniżką ceny z 10 euro na 6! Nie zastanawiałam się sekundy i powstał nowy mail do sprzedawcy - tym razem po flamandzku. Niestety pełen błędów, gdyż ten język nie jest moją mocną stroną...
Ku mojej radości osoba ta odpisała i zgodziła się wysłać Barbie w dogodnym dla mnie terminie.
I tak oto stałam się właścicielką Barbie z moldem Stacey. Ten od…

Metamorfoza zwykłej Basi

Czyli Wielka Paka cz.1.
Pomyślałam ostatnio, że fajnie by było pisać bloga bardziej na bieżąco. Tworzenie notek na świeżo, od razu po przybyciu nowej kandydatki byłoby fajnym udokumentowaniem odczuwanej wtedy radości, a także zapisem pierwszego wrażenia. Nie chce jednak odchodzić od mojej świętej zasady kolejności lalek wedle daty przybycia, więc postanowiłam przez jakiś czas nie kupować nowych modeli*, a skupić się w pełni na omawianiu tego, co już posiadam. ;) Wtedy tylko dam sobie szansę, by "dogonić" ze wpisami wciąż przybywające lalki... (przez zatrzymanie ich przybywania...).
* zasada ta nie dotyczy Fashionistek, bo o nich i tak robię notki zbiorowe i publikuje w dowolnym momencie. Zatem nie skazuje się na całkowitą posuchę w kupowaniu Barbie! 
Zatem do dzieła... Następnym po Baywatch Teresa zakupem była największa, jaką dotychczas kupiłam, paczka z trupkami, w której skład wchodziło około 20 lalek. Część z nich oddałam kuzynce, ponieważ nie znajdowały się one w kręgu moic…

Enchanted Evening Vintage Barbie Reproduction 1995

Z dziś prezentowaną lalką wiążę się dość irytująca historia, która wynikła oczywiście z nieuczciwości sprzedawcy na Allegro oraz mojej naiwności... Barbie ta od dawna znajdowała się w kręgu moich zainteresowań, więc kiedy udało mi się zdać w końcu egzamin na prawo jazdy, postanowiłam zprezentować sobie właśnie ją. Niestety incydent, który miał miejsce po zakupie, skutecznie popsuł mi radość z lalki i dziś nie kojarzy mi sie ona z radością i świętowaniem, a z oszustwem sprzedawcy i moją bezradnością... Ale zacznijmy od początku. Przeglądając Allegro, szczęśliwa po udanym egzaminie, natknęłam się na dwie interesujące aukcje: Solo in the Spotlight Vintage Barbie Reproduction 1995 w stanie używanym, bez pudełka za mniej niż 90 zł oraz Enchanted Evening Vintage Barbie Reproduction 1995 za tą samą cenę ale w pudełku. Dodam, że oba ogłoszenia pochodziły od różnych sprzedawców. Chwilę zajęło mi podjęcie decyzji, którą lalkę wybrać ale nigdy nie zgadniecie, co przeważyło na korzyść dziś omawiane…