Przejdź do głównej zawartości
Moi Mili !

Dzisiejsza notka miała powstać już kilka dni temu, lecz co wieczór, gdy zabierałam się za pisanie (bo wbrew temu, jaką godzinę pokazuje blogger, wciąż piszę nocami) zmęczenie wygrywało. Młody właśnie nauczył się raczkować i dni spędzamy bardziej aktywnie... Nawet teraz walczę z sennością, ale nie zamierzam się poddać. Pisanie na blogu to dla mnie wielka przyjemność, równie wielka, jak samo zbieranie lalek. Dlatego nie chcę, by blog zarastał kurzem... nawet jeśli czyta go jedna osoba, to zawsze tu wrócę, by odkurzyć go i podzielić się z tą jedną, jedyną osobą nowościami z mojego lalkowego świata. Wiecie jakie to uczucie biec na spotkanie z dawno nie widzianym, ale za to bardzo bliskim przyjacielem? Tak właśnie się czuję, gdy zasiadam do komputera, by coś napisać. :) Bo wiem, że po drugiej stronie znajdują się ludzie, z którymi dzielę pasję. Ta świadomość napełnia mnie wspaniałym uczuciem! Z tego miejsca chcę Was wszystkich pozdrowić i zaprosić na prezentację kolejnej Barbie:). 

Nie wspominałam jeszcze, że wybierając lalki na bloga sugeruję się kolejnością przybycia. Początkiem mojej kolekcji były modnisie z serii City Shine, które przybywały do mnie jedna po drugiej. Potem zakochałam się w Super-starach... i kupiłam trzy, jedną po drugiej...:) Każda na innym ciałku, każda z innym malunkiem twarzy. I każda z innej bajki: pierwszą była playline, dziś będzie model, według mnie z pogranicza lalki kolekcjonerskiej i lalki, służącej do zabawy, trzecia to rasowa diva i stuprocentowa lalka kolekcjonerska. Wszystkie trzy kocham! 

Zapraszam...



Winter Velvet Barbie 1995.
Zakupiłam ją w stanie NRFB od pewnego miłego pana przez allegro. Pachniała męskimi perfumami tak bardzo, że musiałam zafundować jej spa.... 
Pudło jest w kiepskim stanie, lecz dla mnie najważniejsza była jego zawartość, która poza drobnymi znakami czasu, prezentowała się bardzo dobrze. Ładnie. Miło. Nudno?
Dla wielu zbieraczy ta Barbie właśnie taka jest - nudna! Zgadzam się z tym! Ale! Uważam, że to dobra lalka na początek kolekcji. Z racji swojej szablonowości, nie jest ani trudna do zdobycia, ani specjalnie droga. A cenna z jednego względu: jest wspaniale TYPOWA. Jest średnią arytmetyczną Barbie produkowanych w tamtym okresie. Jest kwintesencją ówczesnej barbiowości. 



Dla mnie i dla wielu laików z mojego otoczenia ten malunek oka, obok burzy platynowych włosów, jest najbardziej rozpoznawalną cechą BARBIE. Do tego wspaniałe barbiowe aż do bólu ciałko tnt (twist and turn) z rączkami pts (poit to side) zgiętymi pod kątem 90 stopni. I ta suknia... utrzymana w tandetnym, amerykańskim stylu.... kto nie marzył o takiej na bal przebierańców w przedszkolu, ten niech rzuci kamieniem! Moja siostra powiedziała na jej widok: "TA to jest wieśniacka na maxa" - co w jej języku miało oznaczać właśnie tą typowość i szablonowość, o której pisałam wyżej. "Ale fajna" - dodała po chwili. Bo się jej przypomniało, że takimi bawiła się dwadzieścia lat temu.:) 



Mnie ujęła kolorystyką: srebro, granat obok prawie białych włosów i różowych ust. To mnie zachwyciło. Biżuteria również zwróciła moją uwagę. 


Pisałam wyżej, że jest to lalka według mnie nie w pełni kolekcjonerska. Wrażenie to podyktowane jest ogólnym wyglądem lalki, elementy jej ubioru (prócz niezdejmowalnego naszyjnika) nie wykluczają dziecięcej zabawy, a nawet powiedziałabym  stworzone są jakby z myślą o guście małych dziewczynek (długa, balowa, błyszcząca suknia, włosy nietknięte lakierem, dołączona szczotka). Samo pudło dostarcza nam informacji, że lalka nie nadaje się dla dzieci tylko poniżej lat 3, a nie powyżej lat 14 - stu. Nie ma również nigdzie słowa "collector", a jedynie "special edition". Lalka ma jednak stojak i pudło "trumnę", a nie charakterystyczny dla lalek playline "pink box", co może świadczyć o chęci trafienia w gust starszych miłośników Barbie, którzy zechcą nabyć ją do innych celów niż zabawa.


To by było na tyle...:) Ściskam Was serdecznie!
:):) 
Ps. Czekam na paczkę z bardzo interesującą zawartością!!!

Komentarze

  1. Wedlug mnie jest sliczna i jesli komus sie podoba to jak najbardziej nadaje sie do kolekcji :)
    W mojej znajduja sie wszelkiego rodzaju "zwyczajne" lalkowe osobniki ,niekiedy nawet uszkodzone zebem czasu lub jakiegos "gryzonia" , czasem bardzo stare i nieco zuzyte...Takie lalki lubie najbardziej ; maja w sobie cos co sprawia ze lubie na nie patrzec bez konca :)
    Pozdrowienia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. te osobniki, które podziwiałam na Twoim blogu do zwyczajnych na pewno nie należą! masz kilka, które niestety dla mnie są nieosiągalne :)

      Usuń
    2. A ktore?? Moge sie rozgladnac i jesli spotkam to ci kupie :)

      Usuń
  2. To lalka z pogranicza kolekcjonerskich i playline. Została zaprojektowana specjalnie dla Avonu. Kiecka trochę nudna, ale twarz prześliczna :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tak myślałam:) ciekawe:) tym bardziej cieszę się, że ją mam. a kiecki nie lubię... aktualnie ją zdjełam z lali i schowałam :D

      Usuń
  3. Dla mnie osobiście nie jest tak bardzo ważne czy to kolekcjonerska panna, czy nie. Grunt, żeby mnie zaciekawiła i wtedy chętnie zapraszam ją do mojego domku. Pokazana platynowa dziewczyna jest śliczna! Nie dziwię się wcale, że mieszka u Ciebie:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dla mnie też nie ma to znaczenia:) ale zawsze interesuje mnie geneza danego modelu i różne rzeczy związane z produkcją. lubię klasyfikować lalki.:) a przy zbieraniu kieruje się najczęściej moldem - jeśli takiego nie mam to kupuje, nawet jeśli lalka mnie nie zachwyca. :P

      Usuń
  4. Ja to jednak dziwna jestem, bo jak nie podobają mi sie długie, bogate suknie, to ta akurat przypadła mi do gustu:D Najbardziej za ten fajnie wywinięty dekolt i za to, że nie jest różowa:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. e tam dziwna od razu:) suknia jest utrzymana w ładnej kolorystyce, ale mnie krój razi.

      Usuń
  5. Czy lalka jest nudna i typowa czy wręcz przeciwnie to chyba kwestia tego, kto ją posiada. Według mnie ta panna nie jest typowa tylko klasyczna. A przede wszystkim nie ma różu, więc wśród większości Barbie jest wyjątkowa :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. właśnie to słowo mi uciekło: KLASYCZNA :) zgadzam się.

      Usuń
  6. zachwyciłam się kolorowym bluszczem w tle!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. kurcze ja też! miałam go na dachu i się cieszyłam, że mam super jesienne tło. a wierz mi, na żywo pięknie to wyglądało. niestety tydzień temu przyszedł pan od właściciela mieszkania i powyrywał cały bluszcz z dachu i oranżerii. dobrze, że chociaż jedną sesję zdążyłam zrobić.:)

      Usuń
  7. jestem ogromnie ciekawa zawartości tej nadciągającej paki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. w takim razie muszę się pospieszyć z prezentacją na blogu! zmobilizowałaś mnie!!

      Usuń
  8. Hello from Spain: fabulous pics. Great Barbie. She is very pretty. Awesome dress. Keep in touch

    OdpowiedzUsuń
  9. Może ktoś uzna, że nudna, że szablonowa, ale moją sympatię budzi, ponieważ tak jak wspomniałaś, to klasyczna Barbie z lat naszego dzieciństwa :) Może ktoś powie, że kiczowato, ale moim zdaniem wygląda ślicznie w tym zestawieniu granatu ze srebrnym. Błękitnookiej, platynowej Barbie super taka kreacja pasuje :)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Spiel Mit Barbie 1978

W dzisiejszej notce pokażę Wam kolejną Vintage, która zasiliła moją kolekcję jakieś dziewięć miesięcy temu. Kupiłam ją za 6 euro na lokalnej stronie z ogłoszeniami. Niestety, jak to często bywa z tutejszymi sprzedawcami były komplikacje komunikacyjne. Właściciel lalki nie odpowiedział bowiem na mojego pierwszego maila w języku angielskim. Dałam sobie więc spokój myśląc, że może ogłoszenie po prostu jest juz nieaktualne. Często przecież bywa, że gdy na sprzedaż pojawi się lalka Vintage, kilka godzin później jest już sprzedana. Jakież było moje zdziwienie, gdy kilka tygodni później, będąc akurat w Polsce na urlopie, ujrzałam to samo ogłoszenie ale z obniżką ceny z 10 euro na 6! Nie zastanawiałam się sekundy i powstał nowy mail do sprzedawcy - tym razem po flamandzku. Niestety pełen błędów, gdyż ten język nie jest moją mocną stroną...
Ku mojej radości osoba ta odpisała i zgodziła się wysłać Barbie w dogodnym dla mnie terminie.
I tak oto stałam się właścicielką Barbie z moldem Stacey. Ten od…

Nadia, de verzamelaar uit België en haar prachtige collectie

Witam po długiej przerwie!
Pewnie pomyślicie, że znudziło mi się blogowanie ale nic bardziej mylnego! W ostatnim wpisie wspominałam, że wyjeżdżam na urlop do Polski i tak się złożyło, że zamiast wrócić po zamierzonych dwóch tygodniach musiałam zostać na dłużej. Zatrzymały mnie tu sprawy od dawna wymagające domknięcia, jak na przykład egzamin na prawo jazdy, którego zdawanie po kilku porażkach porzuciłam dwa lata temu... Moje lalki oczywiście zostały w domu... także, te których kolej przypada do pojawienia się na blogu. Gdybym wiedziała, że wyjeżdżam na tak długo zabrałabym ze sobą kilka pań. I chociaż mam kilka nowych egzemplarzy, które kupiłam lub dostałam tu na miejscu, to jednak nie mogę się przemóc, by złamać moją świętą zasadę kolejności! Ten blog jest dla mnie jak archiwum, w którym po latach będę mogła odnaleźć chronologiczny opis mojej kolekcji.
By przerwać tą śmiertelną ciszę na blogu, przygotowałam więc dla Was coś specjalnego, coś, co od dawna chciałam tu pokazać, jednak potr…

Metamorfoza zwykłej Basi

Czyli Wielka Paka cz.1.
Pomyślałam ostatnio, że fajnie by było pisać bloga bardziej na bieżąco. Tworzenie notek na świeżo, od razu po przybyciu nowej kandydatki byłoby fajnym udokumentowaniem odczuwanej wtedy radości, a także zapisem pierwszego wrażenia. Nie chce jednak odchodzić od mojej świętej zasady kolejności lalek wedle daty przybycia, więc postanowiłam przez jakiś czas nie kupować nowych modeli*, a skupić się w pełni na omawianiu tego, co już posiadam. ;) Wtedy tylko dam sobie szansę, by "dogonić" ze wpisami wciąż przybywające lalki... (przez zatrzymanie ich przybywania...).
* zasada ta nie dotyczy Fashionistek, bo o nich i tak robię notki zbiorowe i publikuje w dowolnym momencie. Zatem nie skazuje się na całkowitą posuchę w kupowaniu Barbie! 
Zatem do dzieła... Następnym po Baywatch Teresa zakupem była największa, jaką dotychczas kupiłam, paczka z trupkami, w której skład wchodziło około 20 lalek. Część z nich oddałam kuzynce, ponieważ nie znajdowały się one w kręgu moic…