Przejdź do głównej zawartości

Ballerina Barbie 1976

Witajcie po niedługiej przerwie!

Lalka, której nazwę możecie zobaczyć w tytule spędzała mi sen z powiek niemalże od początku mojego kolekcjonerstwa. Najpierw ujrzałam ją na stronie z ogłoszeniami, ale w zastępczym ubranku. Długo myślałam, by ją kupić, ale zdecydowałam się dopiero, gdy nadarzyła się okazja zdobycia dla niej oryginalnego tutu. W przypadku innych modeli vintage, brak odzieży nie zraziłby mnie do kupna, ale w tym przypadku było inaczej, ponieważ Ballerina Barbie ma przytwierdzoną do głowy na stałe koronę, a także zmodyfikowane dłonie, co czyni ją lalką charakterystyczną. Zatem nie mogłabym ubrać jej w nic innego, jak strój baletnicy...

Barbie odsprzedała mi zaprzyjaźniona zbieraczka lalek vintage -  Nadia. W paczce od niej, oprócz Balleriny znalazłam mały upominek, cztery broszurki poświęcone Barbie ze świetnymi ilustracjami. Jeżeli jesteście nimi bliżej zainteresowani pokażę je w oddzielnym wpisie.

Na zdobyciu Balleriny Barbie 1976 zależało mi z dwóch powodów; po pierwsze - bardzo podobają mi się lalki baletnice i chciałabym utworzyć z nich mały podrozdział w mojej kolekcji, po drugie - jestem zafascynowana lalkami vintage. Dlatego cieszę się, że mogąc gościć w swoim zbiorku połączenie tych dwóch cech. :) 




Choć jest to pierwsza baletnica w mojej kolekcji, to w historii Mattela nie jest ona do końca protoplastką w tej dziedzinie. Barbie po raz pierwszy zagościła na scenie baletowej w 1961 roku, kiedy to Mattel wydał osobny strój "Ballerina Silver Lama Tutu" #989, który można było dokupić do standardowej Barbie Ponytail

źródło: http://cdni.condenast.co.uk/320x480/a_c/1961Ballerina_BarbiesCareers_V_18May2010_PR_320x480_1.jpg

Jednak dopiero w latach 70-tych postanowiono poświęcić tematowi baletu osobny model Barbie, którego cechowałyby adekwatne modyfikacje ciała. Efektem tego zamierzenia była właśnie Ballerina Barbie 1976 (wydana w dwóch wersjach: platynowy i miodowy blond) oraz jej czarnoskóra towarzyszka Cara. W tym samym roku wypuszczono do sprzedaży rozszerzoną wersję Balleriny: Barbie Ballerina on Tour, którą zapakowano w szersze pudełko wraz z dodatkowym strojem estradowym. Lalka ta zwykle różni się jednak nieco od swojej wersji podstawowej malunkiem twarzy zatem odróżnić je dość łatwo.

Barbie i Cara:
źródło: http://2.bp.blogspot.com/-8q-tZA8JRk8/U4i9yx1XalI/AAAAAAAABEg/A9FsoqIRDRk/s1600/ballerian-dolls.jpg

Ballerina Barbie on Tour:
źródło: https://farm8.staticflickr.com/7184/6830282170_7c77ae0c71_b.jpg

Wszystkie te lalki mają ciałko TnT z obrotową talią, nóżki zginane w kolanach na trzy (zatem pod kątem 90 stopni!) rączki delikatnie odchylane do boku (ale wracające na swoje miejsce) oraz specyficzne dłonie, ułożone z wyrazem tanecznej gracji. Do główek Barbie i Cary została wpięta aluminiowa korona, za którą wystarczy chwycić, by móc obracać lalką imitując piruety. 



Mold, na bazie którego odlano twarz Barbie Balleriny zwany jest "Twist 'n Turn" i został wprowadzony w roku 1967 wraz z obrotową talią (stąd nazwa). 
Cara posiada buźkę typu Steffie, jak wszystkie lalki AA w tamtych latach.


Jest to pierwsza Barbie o moldzie Twist 'n Turn w mojej kolekcji, ale mam nadzieję, że nie ostatnia. Dla niektórych te rysy twarzy mogą wyglądać nieco dziwnie, lecz taki urok lalek vintage, które prawie zawsze odbiegały kilkoma cechami od rzeczywistego wizerunku kobiecej urody. Ba! Śmiem twierdzić, że wyglądają na swój sposób komiksowo. :) Wystarczy spojrzeć na ten nienaturalnie wcięty u nasady nosek:



Najbardziej urzekają mnie w tej buzi z kolei bródka w szpic i śliczne, rozchylone usteczka. Natomiast jeśli chodzi o kondycję, w jakiej znajduje się moja Barbie, to nie powinnam narzekać. Włosy są nadal błyszczące i nie mają ubytków. Zachował się nawet pierwotny przedziałek. Cieszę się również, że korona, tak specyficzna dla tego modelu, wciąż tkwi na swoim miejscu nienaruszona. Zawiasy w kolanach działają również bez zarzutu i nie odskakują na swoje miejsce. Jedynym mankamentem jest uszkodzona stopa, co na szczęście nie jest widoczne pod obuwiem oraz znacznie obluzowane stawy biodrowe.  



Tutu nie jest może perfekcyjne, gdyż po tylu latach nieco pożółkło, a satyna straciła swój blask, jednak cieszę się, że jest. :) Mogłabym je w sumie wyprasować...





Jedyną nieoryginalną częścią mojej Barbie są baletki. Od razu zauważyłam, że są nieco za duże na stópki Barbie oraz, że posiadają od spodu marszczenia, których mattelowskie buciki z pewnością nie mają. Może te buciki pochodzą od jakiegoś klonika? 


A tymczasem Barbie nie tylko pięknie tańczy, ale i pozuje...








Na tym zakończę dzisiejszy wpis. Następnym razem zaprezentuję Wam kolejną mattelowską baletnicę, lecz młodszą o dwadzieścia cztery lata...

Pozdrawiam serdecznie!


Komentarze

  1. Najpiękniejsza baletniczka! Ja mam w wersji z platynowymi włosami :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja sama nie wiem jaka wesje mam ...patrzylam na te brwi ale i tak nie wiem ;)

      Usuń
    2. Lunarh: Wiem! Widziałam! Jest o niebo piękniejsza...:) gdybym miala okazje taka kupic to nie wahałabym się...
      Urszulo: zaciekawiłaś mnie! pokaż ją na blogu jak najszybciej albo wyślij mi jej zdjęcie na maila. może coś wypatrzę.:) choć z tymi brwiami nie jest tak do końca jak pisałam dlatego edytowąłam notkę. ogólnie malunek oczu MOZE się różnic subtelnie, ale widziałam Balleriny on tour które wyglądały identycznie jak wersje podstawowe. inne znowóż były diametralnie różne z oczu...

      Usuń
    3. Wlasnie obfocilam ja i wrzucilam na blog :) Ciekawa jestem co to za jedna :)

      Usuń
  2. Buciczki są od starszej wersji Steffi jako baletnicy :) Miałam taką balerinę Stefii w dzieciństwie i ostały się własnie te baletki baletki a charakterystycznym marszczeniem i zapięciem na "wyrostek" ;-)

    Piękny okaz Barbie Balleriny, nie ma nawet startego makijażu ani nic, cudo!

    OdpowiedzUsuń
  3. Dziękuje ślicznie za informację i komentarz! :)

    OdpowiedzUsuń
  4. panienka chwyta za serce!!!
    baletki choć cudze - również!

    OdpowiedzUsuń
  5. aaa - zapomniałam - jestem
    ogromnie ciekawa broszurek!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie będzie o nich osobny post :)

      Usuń
  6. Przepiękna laleczka i kolejny wspaniały nabytek! Ta buzieńka jest prześliczna i chyba nigdy nie przestanie mi się podobać! Zazdroszczę tak cudownej laleczki. Byłabym szczęśliwa, gdybyż pokazała też wspomniane broszurki. Bardzo mnie intrygują. Pozdrawiam ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pokażę pokażę :):) Postaram się jak najszybciej :)

      Usuń
  7. Hej, odezwij się proszę do mnie. Maila znajdziesz na moim blogu. Mam sprawę :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja też uwielbiam baletnice, ta jest wyjątkowa :-)

    OdpowiedzUsuń
  9. Baletnica prezentuje się bardzo ładnie. Ja niestety żadnej na swojej drodze jeszcze nie spotkałam.

    OdpowiedzUsuń
  10. Bardzo ładna z niej baletnica. Miałam kiedyś podobną -Equistrenne ale nie tańczyła piruetów. P.s słyszałam że starsze ciała z obrotową talią i zginanymi rękami nazywa się t'n't (jak napisałaś) ale o takim moldzie jakoś nie słyszałam. Dzięki za info.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. funkcjonuje również inna nazwa: "eye lash era" pochodząca od naturalnie wyglądających, rootowanych rzęs. :) są to dość mało popularne informacje. zajrzyj po więcej na bloga http://barbiecollection.blox.pl/t/509276/Eyelash-Era.html
      świetna "encyklopedia" lalkowa. :)

      Usuń
  11. W przypadku innych modeli vintage, brak odzieży nie zraziłby mnie do kupna, ale w tym przypadku było inaczej, ponieważ Ballerina Barbie ma ... blbarbie.blogspot.it

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Spiel Mit Barbie 1978

W dzisiejszej notce pokażę Wam kolejną Vintage, która zasiliła moją kolekcję jakieś dziewięć miesięcy temu. Kupiłam ją za 6 euro na lokalnej stronie z ogłoszeniami. Niestety, jak to często bywa z tutejszymi sprzedawcami były komplikacje komunikacyjne. Właściciel lalki nie odpowiedział bowiem na mojego pierwszego maila w języku angielskim. Dałam sobie więc spokój myśląc, że może ogłoszenie po prostu jest juz nieaktualne. Często przecież bywa, że gdy na sprzedaż pojawi się lalka Vintage, kilka godzin później jest już sprzedana. Jakież było moje zdziwienie, gdy kilka tygodni później, będąc akurat w Polsce na urlopie, ujrzałam to samo ogłoszenie ale z obniżką ceny z 10 euro na 6! Nie zastanawiałam się sekundy i powstał nowy mail do sprzedawcy - tym razem po flamandzku. Niestety pełen błędów, gdyż ten język nie jest moją mocną stroną...
Ku mojej radości osoba ta odpisała i zgodziła się wysłać Barbie w dogodnym dla mnie terminie.
I tak oto stałam się właścicielką Barbie z moldem Stacey. Ten od…

Nadia, de verzamelaar uit België en haar prachtige collectie

Witam po długiej przerwie!
Pewnie pomyślicie, że znudziło mi się blogowanie ale nic bardziej mylnego! W ostatnim wpisie wspominałam, że wyjeżdżam na urlop do Polski i tak się złożyło, że zamiast wrócić po zamierzonych dwóch tygodniach musiałam zostać na dłużej. Zatrzymały mnie tu sprawy od dawna wymagające domknięcia, jak na przykład egzamin na prawo jazdy, którego zdawanie po kilku porażkach porzuciłam dwa lata temu... Moje lalki oczywiście zostały w domu... także, te których kolej przypada do pojawienia się na blogu. Gdybym wiedziała, że wyjeżdżam na tak długo zabrałabym ze sobą kilka pań. I chociaż mam kilka nowych egzemplarzy, które kupiłam lub dostałam tu na miejscu, to jednak nie mogę się przemóc, by złamać moją świętą zasadę kolejności! Ten blog jest dla mnie jak archiwum, w którym po latach będę mogła odnaleźć chronologiczny opis mojej kolekcji.
By przerwać tą śmiertelną ciszę na blogu, przygotowałam więc dla Was coś specjalnego, coś, co od dawna chciałam tu pokazać, jednak potr…

Metamorfoza zwykłej Basi

Czyli Wielka Paka cz.1.
Pomyślałam ostatnio, że fajnie by było pisać bloga bardziej na bieżąco. Tworzenie notek na świeżo, od razu po przybyciu nowej kandydatki byłoby fajnym udokumentowaniem odczuwanej wtedy radości, a także zapisem pierwszego wrażenia. Nie chce jednak odchodzić od mojej świętej zasady kolejności lalek wedle daty przybycia, więc postanowiłam przez jakiś czas nie kupować nowych modeli*, a skupić się w pełni na omawianiu tego, co już posiadam. ;) Wtedy tylko dam sobie szansę, by "dogonić" ze wpisami wciąż przybywające lalki... (przez zatrzymanie ich przybywania...).
* zasada ta nie dotyczy Fashionistek, bo o nich i tak robię notki zbiorowe i publikuje w dowolnym momencie. Zatem nie skazuje się na całkowitą posuchę w kupowaniu Barbie! 
Zatem do dzieła... Następnym po Baywatch Teresa zakupem była największa, jaką dotychczas kupiłam, paczka z trupkami, w której skład wchodziło około 20 lalek. Część z nich oddałam kuzynce, ponieważ nie znajdowały się one w kręgu moic…