Seria Hollywood Hair 1992

Na moment odpoczniemy od rankingów, ponieważ następny mój lalkowy zakup składał się tylko z trzech lalek i to należących do tego samego wypustu. Mowa o mojej rówieśniczej serii Hollywood Hair (1992). W latach 90-tych było kilka kultowych wydań, których motywem przewodnim były długie włosy Barbie i jej towarzyszek. Rok wcześniej wypuszczono na rynek Totally Hair Barbie, która pobiła rekordy sprzedaży. Być może więc Mattel chciał powtórzyć sukces i rozpoczął wydawać podobne serie co roku? Jednak żadne z kolejnych wcieleń tego konceptu, nie odniosło aż tak spektakularnego sukcesu, ani Hollywood Hair (1992), ani Glitter Hair (1993), ani Cut 'n Style (1994), ani też Jewel Hair Mermaid (1995)...

Niemniej jednak lalki te, choć być może nie zawojowały rynku w swoim czasie, doczekały się zasłużonej sławy po latach i dziś biją się o nie, nie dzieci, lecz kolekcjonerzy. Sama Barbie z zachowaną oryginalną długością włosów, to już niezły kąsek dla miłośnika lat 90-tych, a co dopiero mówić o wersji brunette/titian czy Teresie/Christie/Whitney.

Do serii Hollywood Hair, poza oczywiście Barbie, należała jeszcze Teresa i Skipper, a także dość śmiesznie ubrany Ken. Jako, że lalki męskie i dziecięce nie wywołują u mnie większych emocji, celem numer jeden automatycznie stała się Teresa. Kto widział, ten wie, jak piękna jest to lalka, gwiazda nie tylko wypustu, ale i chyba całej dekady. Po pierwsze w tym wydaniu Tereska jest blondyną, a jej cudna buzia (mold Teresa 1990) również nie zawodzi. Ubranko jest w kolorze soczystej pomarańczy, przeplatane złotymi akcentami oczywiście. W tej serii Teresa niewątpliwie przyćmiła samą Barbie, która przecież w tym wydaniu do brzydkich nie należy.


A teraz do sedna... kupa doświadczonych życiowo, lalkowych trupków, które możecie obejrzeć w poprzednich notkach, nie zniechęciła mnie do dalszych zakupów u znajomej handlarki. Ceny lalek, jakie oferowała zawsze były i są niskie, najwyższa kategoria cenowa za lalkę w jej sklepiku to 7,50 euro. A asortyment jest często interesujący. Niestety lalki bywają w kiepskim stanie i często nie widać tego na zdjęciach, które robione są w takiej jakości i odległości, że ledwo możliwe jest dostrzeżenie choćby zarysu grafiki oczu (który dla mnie jest podstawą identyfikacji). Zdarza się, że lalki mają podmienione między sobą kreacje, więc niejednokrotnie aby skompletować Barbie, musiałam kupić dwie różne z sąsiadujących aukcji - jedna była tą właściwą, druga zaś nosiła jej sukienkę.

Nastał jednak dzień, w którym ujrzałam u tej pani bardzo interesującą ofertę. W tym wypadku nie musiałam się bać, że lalki są przebrane, gdyż ich charakterystyczną cechą były długie włosy i ostry makijaż, który był widoczny z daleka. Chodzi właśnie o trio z serii Hollywood Hair: Barbie, Teresa i Ken. Dodatkowo pani, by zachęcić do kupna całego zestawu ustaliła cennik: 15 euro za wszystkie trzy lub 7,50 za sztukę. Ja byłam zainteresowana Barbie i Teresą, za które bez Kena zapłaciłabym 15 euro, więc wzięłam cały set, płacąc tyle samo. Czyli w zasadzie faceta dostałam gratis. W przeciwnym razie raczej na pewno nie zdecydowałabym się go kupić...


Domyślacie się, jak bardzo cieszyłam się z transakcji... Niestety w dniu odbioru paczki spotkało mnie kolejne rozczarowanie. Ken - z całej trójki najmniej pożądany, a w zasadzie zbędny, był jak na przekór w doskonałej kondycji. W przeciwieństwie do jego towarzyszek, które znajdowały się w opłakanym stanie... I nie mam na myśli brudu, kurzu ani plam na ciuszkach. Lalki posiadały defekty, których nie da się tak łatwo naprawić, o ile to w ogóle możliwe. Po pierwsze (co dla mnie najbardziej bolesne) ktoś powycinał im włosy tuż przy samej głowie... Łyse placki poukrywane były przy szyi lub pośrodku głowy, a u Barbie nad grzywką znajdowały się całe rzędy pustych dziurek. To właśnie ona była w najgorszym położeniu. Z jej pięknych włosów pozostała tylko długość, jednak objętość czupryny była tak marna, że dwa razy więcej włosów mają nawet współczesne Fashionistki.

Kolejnym problemem były stroje. Tam, gdzie niegdyś były złote nadruki, zostały tylko ich ślady. Niektóre wzorki były zmazane do połowy, a miejsca które w całości pomalowane były na złoto, starły się w całości. Ubranko należące do Barbie, podobnie jak jej włosy, było bardziej zniszczone niż Teresy. Poza tym lalki posiadały swoje oryginalne obuwie, kolczyki i pierścionki.

Po wstępnym oględzinach, nieco załamana ale z światełkiem nadziei, że po myciu i zabiegach lalki jakimś cudem się odmienią (odrosną im włosy????), udałam się z nimi do łazienki. Tam jednak szydło, które wcześniej wystawiło już swój łeb z worka, wylazło z niego całkiem. Odkryłam jeszcze więcej ubytków we włosach i musiałam pogodzić się z faktami, że wyrzuciłam pieniądze w błoto. Mimo to po myciu, nakładaniu odżywki (nie zużyłam jej dużo...), wrzątkowaniu i praniu ubranek, obie panny stanęły na mojej półce z innymi przedstawicielkami lat 90-tych.

Wtedy zauważyłam coś, co właściwie powoli zaczęło dyskwalifikować Barbie z mojej kolekcji. Po ubraniu jej stwierdziłam, że z tą lalką coś jest nie tak. Po pierwsze jej nogi poniżej kolan były wykrzywione na zewnątrz (może od niewłaściwego przechowywania), co mnie zawsze bardzo mierzi u lalek. Po drugie złote, kowbojskie kozaczki, które miały być wspaniałym uzupełnieniem ekstrawaganckiego outfitu jeszcze bardziej owe nogi wyginały, zamiast je korygować. Może dlatego, że nie mogłam ich wcisnąć Barbie na stopy i w efekcie otrzymałam długaśne i krzywe łydki.
Skoro już mowa o tychże kozaczkach, to uważam je za funkcjonalny niewypał. Czasem się zdarza, że Mattel wyprodukuje jakiś niedopracowany detal, np niepasujące okulary, spadające szpilki lub za mały kapelusik, lecz zwykle są to gadżety jednorazowe, pojawiające się przy okazji jakiegoś wydania. Te kozaczki jednak pojawiały się wielokrotnie w latach 80-90. Problem z nimi polega na tym, że w miejscu, gdzie normalnie jest miejsce na stópkę lalki, tego miejsca nie ma. But wypełniony jest chyba do połowy plastikiem i dalej nie możemy włożyć nóżki. W moich oczach wygląda to trochę dziwnie, bo dodaje to zbędnej długości i tak już długim nogom, przez co Barbie zaczyna wyglądać jak na szczudłach... Poniekąd jednak rozumiem, dlaczego te kozaki zostały tak a nie inaczej odlane. Zapewne zamiarem projektantów było stworzenie obuwia o szczupłym nosku i delikatnym kształcie. Gdyby w środku faktycznie miały zmieścić się stopy lalki, to kozaki zapewne straciłyby na smukłości.

Wybaczcie, że tak marudzę, ale pisząc te notki powracam do czasu, kiedy pod mój dach trafiło dużo zniszczonych lalek i teraz odtwarzam całą towarzyszącą mi irytację. :D
Postanowiłam jednak, że zaprezentuje całą trójkę, z naciskiem na Teresę, którą uważam za najbardziej interesującą z całej trójki. Również jej kondycja jest do zaakceptowania w przeciwieństwie do Barbie.  A i Ken znajdzie się w tej notce, jako że należy do serii oraz posiada kompletny strój.
Zacznijmy od Barbie, aby mieć to za sobą...

Tak oto prezentuje się buzia hollywodzkiej piękności:


Przyznam szczerze, że Barbie Superstar bardzo podoba mi się w tym kiczowatym wydaniu. Najbardziej podoba mi się połączenie niebieskiego makijażu oczu z czerwoną szminką na ustach oraz natapirowaną grzywką. Elementy te doskonale odzwierciedlają ówczesną modę. W oryginale Barbie posiadała także złotą apaszkę, zawiązaną w formie opaski z kokardą. Ozdoba ta z dodatkiem wielkich, złotych kolczyków stanowi kolejny nieodzowny komponent stylizacji wczesnych lat 90-tych.
Reszta stylizacji Barbie składa się z białego kombinezonu ze złotymi lamówkami, złotej spódniczki oraz kurtki "bomberki". Całość uzupełniają nieszczęsne, złote kozaczki...


Na szczęście Teresa została wyposażona w klasyczne szpilki zwane przez kolekcjonerów "kajakami".



 Zamiast kombinezonu posiada ona body, a kurtkę zastępuje tu bezrękawnik z kołnierzem. Jest i spódniczka ze złotymi wzorami i urocza apaszka-kokarda na głowie. Największą ozdobą Teresy stanowią jednak jej piękne, długie włosy w odcieniu miodowego blondu. Niestety mój egzemplarz ma trochę wybrakowaną fryzurę, gdyż kilka pasm nad karkiem zostało w jakimś celu wyciętych. Dobrze jednak, że grzywka jest nadal bujna i błyszcząca, dzięki czemu Tereska od przodu wciąż zachwyca. 


Kolejna rzecz, która mnie cieszy, to że Teresa posiada swoją oryginalną biżuterię, czyli kolczyki oraz pierścionek z motywem gwiazdki. Ubranko jest trochę zniszczone ale jestem pewna, że prędzej czy później trafię na takie, które będzie w lepszym stanie. Od czasu do czasu bowiem natrafiam na ogłoszenia z różnymi ciuszkami z lat 90-tych i kilka razy widziałam w nich również te z serii Hollywood Hair. Niestety o wiele trudniej trafić na biżuterię, którą dzieci łatwo gubią lub łamią.


Twarz Teresy to oczywiście mold Teresa 1990, który w tym wydaniu jest na prawdę śliczny. Ciepły odcień winylu doskonale komponuje się z zielonym cieniem na powiekach oraz malinową pomadką na ustach. Tęczówki są oczywiście dwukolorowe z dodatkiem dwóch kreseczek, które mają imitować "błysk w oku". To co dodaje charakteru tej lalce, to brwi, które są sporo ciemniejsze od włosów. Dzięki nim twarz nie jest zbyt cukierkowa, a oczy są bardziej wyraziste.


Pora na rodzynka wypustu czyli Kena. To od czego warto zacząć to niewątpliwie mold tego winylowego mężczyzny, ponieważ ciało pozostało w jego przypadku niezmienione (Twist 'N Turn 1968). Odlew twarzy natomiast debiutował zaledwie rok wcześniej w giftsecie "Wedding Party Midge" (1991), w którego skład wchodzili Midge, Alan, Ken, Barbie, Skipper i Todd. To co bardzo ciekawe to, że omawiany dziś mold pierwotnie należał nie do Kena a do Alana, a dopiero potem przejął go chłopak Barbie. Być może projektanci stwierdzili, że nowa twarz "Alan 1991" jest przystojniejsza od "Superstar 1976" i postanowili obdarować nią również Kena. To co ja mogę powiedzieć, to że "Alan 1991" przedstawiał na pewno bardziej współczesny kanon męskiego piękna, jednak to właśnie starszy mold "Superstar" jest moim ulubionym, choć wyglądem przypomina amanta w średnim wieku.
Kolejną rzeczą o której chciałabym wspomnieć jest kraj produkcji mojego egzemplarza Hollywood Hair Ken, bowiem w tym przypadku nie jest to bez znaczenia. Modele wyprodukowane w Malezji znacząco różnią się od tych wyprodukowanych w Chinach, a różnice tą możecie zobaczyć na poniższym zdjęciu:

źródło: https://www.flickr.com/photos/athousandsplendiddolls/17178550575

Mój Ken posiada na sygnaturze napis "Made in China", a co za tym idzie jego opalenizna jest jaśniejsza, usta nieco ciemniejsze, a oczy węższe. Taka wersja bardziej przypada mi do gustu, niż przypalony jak skwarek malezyjski odpowiednik...


Zastanawiać by się mogło, jaka rola przypada postaci Kena w serii, której motywem przewodnim są włosy? Rok wcześniej, gdy rynkiem zatrzęsła ekipa Totally Hair, to Ken również znajdował się w składzie, ale ten miał przynajmniej rootowane włosy... W przypadku Hollywood Hair projektanci jednak zamiast skopiować stary pomysł, postarali wykazać się kreatywnością i stworzyli dla Kena oto taką "fryzurę":



Gwiazdki, które widzicie powinny ukazywać się tylko w ciepłej wodzie, jednak po tylu latach termiczne farby miały prawo "powariować" w efekcie czego łepetynę Kena na stałe zdobią te jakże modne wzorki.
Jakby tego było mało, Ken został ubrany w bluzkę/bluzę/sweterek/T-shirt (??), który sięga mu do pępka (!), a na froncie nadrukowane ma błyszczący napis i gwiazdki. O spodniach z wysokim stanem nie wspomnę, by już bardziej biedaka nie kompromitować przed publicznością.


Jednak mimo śmieszności owej stylizacji, nawet się cieszę, że Ken posiada kompletny strój, bo dzięki temu stanowi w moim zbiorze relikt szalonych lat 90-tych.


Na tym zakończę wpis i zapraszam wkrótce na kolejny!
Pozdrawiam serdecznie







Komentarze

  1. Zdecydowanie, to Tereska jest największą gwiazdą z tej trójki. Cudna!

    OdpowiedzUsuń
  2. Fajny pościk, dobrze się czytało.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ogromnie mi przykro ze lalki nie byly w idealnym stanie. Kiedys sobie te braki we wosach uzupelnisz...to nic trudnego. Nogi moze wloz do garnka ze wrzatkiem??? Moze troche naprostuje??


    Ja z tej serii mam tylko Barbie i Terese choc gdyby trafila mi sie Skipper to bym sie bardzo ucieszyla. Ken podoba mi sie rowniez najmniej ale fajnie go miec do kolekcji :)
    Pozdrowienia

    OdpowiedzUsuń
  4. Mimo kilku wad zakup okazał się świetny! Tereska to czarująca piękność, Super Star ma śliczną buźkę a Ken to super gość! Miło było przeczytać powyższy post :-)

    OdpowiedzUsuń
  5. Tereska z grzywką zawsze była moim marzeniem,
    w końcu udało mi się Ją zdobyć tylko dlatego, że
    Mattel po tyyylu latach wrócił do tej słodyczki ♥

    strasznie to nie w porządku, że ekipa okazała się
    niczym z kiepskiego thrillera - co jednakowoż też
    tłumaczy tę niską cenę - wobec stanu faktycznego
    tej trójki - może nawet to dziewczęta są w gratisie
    do Kena...

    lubię i ja ten męski ale i subtelny pysiałek :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Tereska jest rewelacyjna! Ja też na nią poluję, ale zawsze mi umyka. Twoja prezentuje się fantastycznie mimo ubytków, które zawsze możesz sama wszczepić. Za to kompletna biżuteria, strój i buty to niewątpliwy plus. Ja z całej serii posiadam tylko Barbie, która przybyła do mnie w tak opłakanym stanie, że konieczny był całkowity reroot. W rezultacie lalka zyskała zupełnie nowy wygląd, bo poza nielicznymi wyjątkami jak na przykład Twoja Terenia, nie lubię lalek z włosami do kostek.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Jewel Hair Mermaid Barbie 1995

Ibiza Barbie...

Trzecia rocznica bloga